Pacjenci różnie traktowani
Treść
Znaczne zawyżanie rachunków przez lekarzy, terapeutów i właścicieli klinik pacjentom ubezpieczonym prywatnie stało się dla nich znakomitym źródłem dodatkowych, niezbyt legalnych, dochodów.
Jak informuje w najnowszym wydaniu hamburski tygodnik "Der Spiegel" - zawyżanie przez lekarzy rachunków pacjentów ubezpieczonych w prywatnych ubezpieczalniach stało się w Niemczech zjawiskiem powszechnym. Lekarze, terapeuci, właściciele klinik, ale także lekarze w państwowych szpitalach coraz częściej, aby sobie "dorobić", wystawiają prywatnym kasom chorym rachunki za fikcyjne lub całkowicie zbędne, ale za to najdroższe badania. Z badań przprowadzonych przez prywatną ubezpieczalnię PKV wynika, że aż jedna dziesiąta wszystkich "prywatnych" rachunków wystawianych przez niemieckich lekarzy jest fałszywa. Roczne straty kas chorych spowodowane fałszywymi rachunkami obecnie są szacowane na minimum 100 milionów euro.
Społeczeństwo dopłaca za leczenie bogatych?
Jak twierdzi hamburski tygodnik, taka metoda dodatkowego zarobku przez niemieckich lekarzy stała się w ostatnich latach bardzo powszechna. Lekarze, ale także różni terapeuci za leczenie prywatnie ubezpieczonych otrzymują znacznie więcej pieniędzy, a kasy chorych część kosztów takiego drogiego leczenia pokrywają ze środków pochodzących ze składek obywateli ubezpieczonych w powszechnych kasach chorych. Oznacza to, że przeciętny Niemiec często najmniej zarabiający, którego nie stać na ubezpieczenia prywatne, częściowo pokrywa koszty leczenia pacjentów prywatnie ubezpieczonych.
Pacjenci dwóch kategorii
Już od wielu lat poprzez dwa rodzaje ubezpieczeń - prywatne i powszechne, niemiecki system zdrowotny wygenerował pacjentów dwóch kategorii: lepszych, którzy są prywatnie ubezpieczeni, i gorszych - ubezpieczonych w powszechnych kasach chorych.
Nie chodzi w tym wypadku jedynie o tak zwany gorszy serwis przy obsłudze medycznej pacjenta ubezpieczonego powszechnie (brak pojedynczego pokoju, telewizora i telefonu przy łóżku, brak dodatkowych konsultacji z szefem kliniki lub dyrektorem szpitala itp.), lecz chodzi już o gorszą jakość leczenia, a zdaniem wielu lekarzy jest to bardzo niebezpieczne zjawisko.
Dla przykładu pacjenci prywatnie ubezpieczeni średnio trzy razy szybciej dostają się do lekarzy specjalistów niż pacjenci z powszechnych kas chorych. Na zabieg gastroskopii pacjent prywatny czeka 12 dni, natomiast ubezpieczony powszechnie aż 37 dni. Na badanie słuchu prywatny czeka 2 dni, natomiast tak zwany powszechny 7 dni.
Waldemar Maszewski, Hamburg
"Nasz Dziennik" 2008-07-28
Autor: wa