Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Ostatnie tygodnie huty "Kara"

Treść

Mająca ponad 100 lat Huta Szkła Okiennego "Kara" w Piotrkowie Trybunalskim za kilka tygodni przestanie istnieć. Powodem nie jest brak zysku, zamówień czy rynku zbytu, ale podjęta niedawno decyzja akcjonariuszy, na czele z Agencją Rozwoju Przemysłu. ARP jest większościowym udziałowcem huty - 50,4 proc. akcji. W największym zakładzie w mieście pracę straci 350 osób.

Pracownicy jeszcze niedawno mieli nadzieję, że wygaszenie pieca hutniczego nastąpi dopiero za kilka miesięcy i do tego czasu uda im się znaleźć jakiegoś inwestora. Chcieli ratować swój zakład, w którym większość pracowała od kilkunastu bądź kilkudziesięciu lat. Niestety, kilka dni temu dyrekcja huty skierowała do Powiatowego Urzędu Pracy w Piotrkowie Trybunalskim informację o planowanym zwolnieniu wszystkich pracowników.
- Niedobrze się działo w ciągu ostatnich kilku tygodni w naszym zakładzie - powiedział nam Ireneusz Mysłek, przewodniczący zakładowej "Solidarności". - Likwidacja huty oznacza, że nie tylko 350 osób - pracowników "Kary", straci pracę, ale też cała załoga "Kary Nowej" - zakładu produkującego na bazie naszego szkła, pójdzie na bezrobocie - dodał. "Kara Nowa" przetwarza wyprodukowane przez hutę szkło okienne i zatrudnia 100 osób.
W Piotrkowie Trybunalskim rejestrowane bezrobocie wynosi 20 proc. Faktyczne sięga nawet 35 proc. - Zwolnieni ludzie nie mają najmniejszych szans na pracę - powiedział nam radny Sejmiku Województwa Łódzkiego z Piotrkowa Trybunalskiego Grzegorz Lorek. Po likwidacji "Kary" największym zakładem pracy w mieście zostanie szpital wojewódzki.
Pracownicy huty szkła chcieli zapobiec likwidacji i znaleźć jakiegoś inwestora, który dysponowałby pieniędzmi na remont pieca. - Piec wymaga remontu co 5-6 lat - poinformował nas Ireneusz Mysłek. - Ostatnio sprawdzano go 10 lat temu. Na remont pieca potrzeba było aż 30 mln zł. To dużo, jednak wszyscy wierzyli, że znajdzie się ktoś, kto pomoże. Dzięki temu huta mogłaby dalej pracować. Tym bardziej że zakład znajduje się w Łódzkiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej i można korzystać z dobrodziejstw tego położenia - dodał. Pracownicy wierzyli, tak jak pozostali mieszkańcy Piotrkowa, że tradycja wyrobu szkła w tym mieście nie zginie. - Dwie wojny przetrwał nasz zakład, a "warszawki" nie może przeżyć... - podkreślił ze smutkiem Ireneusz Mysłek. Pracownicy największy żal mają do Agencji Rozwoju Przemysłu, która jako spółka Skarbu Państwa powinna pomóc ich hucie w modernizacji. - Pieniądze na remont pieca mogli nam przecież pożyczyć - mówią.
Pismo, które zarząd huty skierował do powiatowego urzędu pracy, zakłada zwolnienie wszystkich pracowników pod koniec lutego br. Wtedy też zostanie wygaszony piec. - Sprawdzaliśmy, czy da się coś zrobić, jakoś pomóc pracownikom "Kary", jednak ludzie dostaną wypowiedzenia w trybie natychmiastowym - poinformował nas Zbigniew Mroziński z piotrkowskiej "Solidarności". - Nic nie możemy zrobić. 14 lutego ma odbyć się zebranie wszystkich akcjonariuszy "Kary", ale czy postanowienia sprzed kilku dni zostaną zmienione? - dodał. Według pracowników, to mało prawdopodobne. W zakładzie, choć produkcja jeszcze trwa, panuje przygnębienie i rozżalenie. - Jaka będzie nasza przyszłość, gdy stracimy pracę? Kto wyżywi nasze rodziny? - pytają hutnicy.
Huta Szkła Okiennego "Kara" powstała na początku XX wieku. Produkowała szkło okienne "ciągnione do góry". W Polsce w ostatnich latach działały już tylko dwa takie zakłady - w Jaworznie i Piotrkowie. Miesięcznie do magazynów, a potem odbiorców "Kary" trafiało 650 tys. m kw. szkła. Huta, jak informują nas pracownicy, nigdy nie miała wobec nich zaległości pieniężnych. - Co miesiąc otrzymywaliśmy w uzgodnionym terminie wynagrodzenia - podkreślili. Dzięki temu mogli utrzymać swoje rodziny. Co będzie teraz, gdy stracą pracę? Próbowaliśmy skontaktować się z prezesem "Kary", jednak w hucie telefony milczą.
Anna Skopinska

"Nasz Dziennik" 2005-01-28

Autor: kl