Orientalne bary zamiast restauracji
Treść
W walce o fotel prezydenta Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz obiecywała, że podwyżki czynszu, jakie dotkną kupców wynajmujących od miasta lokale, nie będą wysokie. Po wyborach o tym zapomniała, a przedsiębiorcy są pojedynczo wzywani do Zarządu Gospodarowania Nieruchomościami, aby podpisywać aneksy o znacznie podwyższonych czynszach. Czynsze za wynajem lokali na Starówce miałyby być podniesione nawet o 300 procent.
Wysokimi podwyżkami, które niewątpliwie doprowadziłby kupców do bankructwa, zaniepokojony jest warszawski poseł PiS Paweł Poncyljusz, który interweniował wczoraj u prezydenta Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz. Poseł chce dowiedzieć się, jaka jest obecnie polityka miasta względem rodzimych kupców. - Jeżeli znikną kultowe kawiarnie i restauracje, Stare Miasto zatraci swój niepowtarzalny charakter - przekonywał Poncyliusz. Zwrócił uwagę, że dostęp do lokali usługowych na warszawskiej Starówce jest obecnie znacznie ograniczony na skutek prac remontowych Krakowskiego Przedmieścia. - Miasto nie rozmawia o żadnych upustach, nie pamięta o tym, że obroty znacznie spadają i to się przekłada na zyski kupców i przedsiębiorców - stwierdził Poncyljusz. Przypomniał, że w czasie ubiegłorocznej kampanii wyborczej Gronkiewicz-Waltz obiecywała dialog z kupcami. Deklarowała podwyżki, które jednak nie miały być wysokie. W planach miało być również wspólne forum, na którym kupcy i władze miasta uzgadniałyby najważniejsze kwestie. - Dzisiaj mamy sytuację, kiedy kupcy nic nie wiedzą, są oni pojedynczo wzywani do Zarządu Gospodarowania Nieruchomościami, aby podpisywać aneksy o znacznie podwyższonych czynszach - mówił Paweł Poncyliusz.
Podkreślił, że jeżeli czynsze podniosą się o 300 proc., wówczas kupcy nie będą mieli możliwości, aby się utrzymać, co oznacza, że ich miejsce zajmą duże sieci. Zaapelował do prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz, aby spojrzeć na kupców ze Starego i Nowego Miasta jako na element kreujący wizerunek miasta, będący wizytówką dla przybywających rzesz turystów. - Niewyobrażalna jest sytuacja, w której lokale o charakterze miastotwórczym zastąpią bary z orientalną żywnością czy luksusowe restauracje z cenami przekraczającymi możliwości finansowe warszawiaków - powiedział Poncyljusz.
Wojciech Hoduń, prezes Stowarzyszenia Prywatnych Przedsiębiorców Warszawskiego Traktu Królewskiego, podkreślił, że oczekuje od władz miasta zaproszenia do rozmów. - Jesteśmy żywym organizmem w Warszawie, działającym od kilkudziesięciu lat. Jesteśmy związani ze Starym Miastem - mówił Hoduń. Przedsiębiorcy już 13 września przekazali władzom miejskim List otwarty, który dotychczas pozostał bez odpowiedzi.
Joanna Kozłowska
Współpraca Weronika Pachla
"Nasz Dziennik" 2007-09-25
Autor: wa