On żył tym, co głosił
Treść
Anioł fatimski i wysłannik Maryi - tak o wielkim apostole modlitwy Anatolu Kaszczuku mówią osoby, które go znały. - Był przekonany, że odmawiając Różaniec, można uratować Polskę i świat - wspomina Barbara Hildebrand. W sanktuarium Matki Bożej Pojednania w Hodyszewie (diecezja łomżyńska) odbyło się wczoraj sympozjum naukowe poświęcone człowiekowi, który przez całe swoje życie głosił orędzie Matki Bożej Fatimskiej. Patronat medialny nad tym wydarzeniem sprawował "Nasz Dziennik".
Dzięki Radiu Maryja jego głos był rozpoznawany przez tysiące ludzi w Polsce. - Zachwyciło mnie jego całkowite zawierzenie Matce Bożej, tym bardziej że był osobą świecką - podkreśla jeden z organizatorów wczorajszego sympozjum ks. Jacek Zakrzewski.
Anatol Kaszczuk urodził się 12 lutego 1915 r. w Woligocowie na Syberii. Jego ojciec, uciekając przed rewolucją bolszewicką, wywiózł całą rodzinę do Polski. W czasie II wojny światowej Anatol w randze oficera rezerwy brał udział w walkach obronnych, a następnie trafił do niewoli rosyjskiej w Kozielsku. Twierdził, że od śmierci uratowała go Maryja i Jej postanowił poświęcić resztę swojego życia. Kiedy, przebywając w Kanadzie, poznał prawdę o objawieniach fatimskich, zrozumiał, że musi je jak najdokładniej wypełnić. Był założycielem Legionu Maryi w Polsce, organizatorem wielu kongresów fatimskich, różańcowych szturmów oraz tzw. Jerych, czyli kilkudniowych czuwań przed Najświętszym Sakramentem.
- Brat Anatol powtarzał, że przez Jerycha możemy wiele wymodlić i dużo zmienić w naszej Ojczyźnie i na całym świecie - mówi pani Hildebrand. Szczególną opiekę modlitewną roztoczył nad osobą Ojca Świętego Jana Pawła II. W czasie jednego ze spotkań prosił Papieża Polaka o ustanowienie Święta Miłosierdzia Bożego. Razem z innymi modlił się również żarliwie za Polskę i rządzących. - Nad parlamentem Rzeczypospolitej roztoczyliśmy parlament Matki Bożej i cieszyliśmy się bardzo, gdy zapadały w nim decyzje zgodne z Dekalogiem - wspomina Barbara Słapek z Kielc.
Każdy dzień rozpoczynał od odmówienia wszystkich części Różańca i Mszy Świętej. Orędzie fatimskie głosił nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie. Niezwykle wytrwały i systematyczny w modlitwie, pokorny, taktowny i z cudownym poczuciem humoru - tak po latach wspominają pana Anatola ci, którzy go spotkali. Pięć lat po jego śmierci stale powiększa się grono kontynuatorów jego dzieła. I tych, którzy chcą, aby osoba i życie Anatola Kaszczuka znane były w całej Polsce i poza jej granicami. - To pierwsze takie sympozjum, ale mamy nadzieję, że nie ostatnie - mówi Zofia Szczur, animatorka grupy modlitewnej "Spod Jerycha" przy kościele św. Katarzyny w Zamościu, gdzie również przyjeżdżał brat Anatol. - On żył tym, co głosił, i temu pozostał wierny do samego końca.
Bogusław Rąpała, Hodyszewo
Nasz Dziennik 2010-08-31
Autor: jc