Ogromna skala manipulacji
Treść
Sprawa decyzji odmowy aborcji przez prof. Bogdana Chazana nie schodzi w ostatnich dniach z łam prasy i witryn mediów. Już sam ten fakt pokazuje wagę owej decyzji i jej ponadjednostkową rangę. Nagłośniona sprawa dotyczy sytuacji, w której do kliniki z prośbą o aborcję zgłosiła się kobieta, u której dziecka stwierdzono liczne wady głowy, twarzy i mózgu. Profesor Chazan zaoferował opiekę podczas ciąży, porodu i po porodzie oraz poinformował o możliwości skorzystania z hospicjum dla dzieci. Nie wskazał natomiast kobiecie innego szpitala ani lekarza, który przeprowadziłby aborcję.
Premier rządu, zabierając głos w tej sprawie, podkreślił, że „z całą pewnością klauzula sumienia nie może być usprawiedliwieniem dla zaniechania niesienia pomocy i ratowania życia ludzkiego”. Niestety, wczoraj w mediach pojawiła się także opinia kapłana, etyka katolickiego ks. prof. Andrzeja Szostka, który stwierdził, że przewidziana w prawie klauzula sumienia uwalnia „lekarzy od działania sprzecznego z ich głębokimi przekonaniami moralnymi, ale nie uwalnia ich od przekazania wspomnianej informacji, którego nie można traktować jako współdziałanie w dokonaniu aborcji”.
Już tych kilka informacji pokazuje skalę manipulacji w komentowaniu decyzji prof. Chazana. Niestety, wpisuje się w nią też duchowny.
Po pierwsze, jeśli prawo polskie dopuszcza legalność aborcji, gdy „płód jest ciężko i nieodwracalnie uszkodzony”, to nie oznacza, że nakłada obowiązek przeprowadzenia tej aborcji przez konkretnego lekarza. Inaczej pozostawałoby to w sprzeczności z wolnością sumienia wyrażoną w tzw. klauzuli sumienia.
Po drugie, ewidentną i prymitywną manipulacją jest sugerowanie, że profesor odmówił pomocy i ratowania życia ludzkiego. Wręcz przeciwnie, prof. Chazan jednoznacznie opowiedział się za życiem dziecka, którego poród nie zagrażał życiu matki. Ten fakt nie może być pominięty ani tym bardziej przeinaczony.
Po trzecie, trudno zgodzić się z ograniczaniem kręgu odpowiedzialności za aborcję wyłącznie do czynnie w nią zaangażowanych. W „Evangelium vitae” św. Jan Paweł II rozszerzył kręgi współodpowiedzialności na polityków stanowiących prawa proaborcyjne, na media promujące kulturę śmierci. Bezpośrednie wskazanie placówki czy osoby dokonującej aborcji trudno nie nazwać współodpowiedzialnością za zło.
Równie nieprzekonujące w ustach etyka katolickiego jest przekonanie, że lekarz nie „może ignorować prawa [uznawanego przez siebie za złe – P.B.], pracując w ramach systemu, w którym to prawo obowiązuje”. Boję się, że takie zdanie – wypowiedziane nawet przez kapłana i filozofa – jest ignorowaniem Antygony i tradycji prawno-etycznej naszej cywilizacji. Przecież prawo, które dopuszcza zabijanie niewinnych ludzi, ze swej natury jest niemoralne. Niesprawiedliwe prawo chrześcijanina nie obowiązuje. Przecież naziści niemieccy mordowali ludzi na masową skalę, a podczas procesów bronili się, że kierowali się obowiązującym wówczas prawem. Skazano ich na podstawie prawa naturalnego.
Autor jest teologiem moralistą, etykiem, wykładowcą na UAM w Poznaniu oraz w WSKSiM w Toruniu.
Ks. prof. Paweł Bortkiewicz TChr
Nasz Dziennik, 12 czerwca 2014
Autor: mj