Odzyskali imiona i nazwiska
Treść
Na kobryńskim cmentarzu spoczęły prochy żołnierzy, policjantów i cywilów broniących przed 69 laty Polski na Polesiu przed sowieckim i niemieckim najeźdźcą. Na ten moment czekaliśmy prawie 70 lat - podkreślili obecni na uroczystościach najbliżsi żołnierzy. - Do tej pory byli bezimienni, teraz odzyskali imiona i nazwiska - dodali.
- Dzieje walk w okolicach Kobrynia i losy ludzi zmuszonych do walki z dwoma wrogami są bardzo dramatyczne i do dziś właściwie nieznane, a co więcej - zupełnie nieobecne w świadomości historycznej Polaków - zwrócił w homilii uwagę ks. bp Tadeusz Płoski, ordynariusz polowy Wojska Polskiego. - Dzisiejszy dzień otwiera nowy etap podjętego przed laty dzieła utrwalania pamięci o naszych zamordowanych braciach - dodał. Ordynariusz polowy WP, który przewodniczył uroczystościom pogrzebowym, przypomniał też, że to właśnie pod Kobryniem doszło do pierwszego mordu na oficerach polskich zwanego "małym Katyniem". 22 lub 23 września na skraju wsi Buchowicze grupę oficerów WP zaatakowali miejscowi chłopi - Poleszczucy - podburzeni przez tamtejszych komunistów. Atakujący mieli wsparcie w postaci sowieckiego czołgu. Żołnierze zostali zamordowani, a potem odarci z odzieży.
26 września z rąk Sowietów zginął także gen. bryg. Stanisław Sołłohub-Dowoyno. Odnalezione w minionym tygodniu i ekshumowane prochy generała spoczęły na kobryńskim cmentarzu obok sześćdziesięciu w większości niezidentyfikowanych żołnierzy.
- Uroczystość ta jest uroczystością niezwykłą. Czekałam na nią, można powiedzieć, całe życie - mówiła przy grobie córka podchorążego Ewarysta Zajkowskiego. Prochy jej ojca są jednymi z nielicznych zidentyfikowanych. A wszystko dzięki ówczesnemu proboszczowi kobryńskiej parafii śp. księdzu Janowi Wolskiemu, który spisał nazwiska zabitych.
Pani Hanna Cygańczuk-Prokopcz straciła ojca jako roczne dziecko. Miał wówczas 28 lat, ale - jak podkreśla - nigdy go nie zapomniała. Rodzina wiedziała jedynie, że prochy podchorążego spoczywają w Kobryniu.
Strona białoruska pierwszy raz od lat zgodziła się na tak szeroko zakrojone prace polskich specjalistów poszukujących szczątków poległych. W pomoc przy pracach ekshumacyjnych zaangażowali się także białoruscy żołnierze. W sobotę obok honorowej asysty pocztów sztandarowych polskiego wojska i policji przed trumnami poległych na posterunku honorowym stanęli wspólnie żołnierze polscy i białoruscy.
Pułkownik Wiktar Szumski, dowódca ściśle współpracującego z polskimi specjalistami 52. Specjalnego Batalionu Poszukiwawczego Ministerstwa Obrony Republiki Białoruś, zapewniał, że oba nasze kraje łączy wspólna pamięć o tragicznej historii. Jako jej złowrogie symbole wymienił Buchenwald, Oświęcim, Katyń i Treblinkę.
Przez lata pamięć związana z walkami Polaków na Kresach zarówno z Niemcami, jak i Sowietami w 1939 roku była zakazana, dlatego nadal stanowią one białą plamę w naszej historiografii. Andrzej Przewoźnik, sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, szacuje, że na terenach od Brześcia po Grodzieńszczynę znajduje się kilkaset zapomnianych mogił. Spoczywają w nich żołnierze, policjanci, ale także ludność cywilna, która broniła miast. Tylko w okolicach Kobrynia udało się zlokalizować już co najmniej trzy miejsca, gdzie mogą spoczywać Polacy. Dotychczas ekshumowano ponad 60 ofiar. Szacuje się, że w okolicach Kobrynia mogą znajdować się jeszcze szczątki około 300 naszych rodaków poległych w walkach w 1939 roku.
Karolina Goździewska, Kobryń
"Nasz Dziennik" 2008-09-15
Autor: wa