Odwołania w CBŚ
Treść
Naczelnik krakowskiego oddziału Centralnego Biura Śledczego odwołany. Powód - Jacek P. pozytywnie zaopiniował wydanie pozwolenia na broń dla przestępcy. Konsekwencją takiej decyzji była strzelanina w jednym z krakowskich barów i śmierć trzech osób.
O odwołaniu Jacka P. z funkcji krakowskiego naczelnika CBŚ zadecydował wczoraj Marek Bieńkowski, komendant główny policji. Jacek P. podpisał pozytywną opinię, która zadecydowała o wydaniu pozwolenia na broń dla osoby powiązanej ze środowiskiem przestępczym. W konsekwencji doprowadziło to do tragicznej strzelaniny w krakowskim barze i śmierci trzech osób. Naczelnik zaświadczył, że osoba ubiegająca się o pozwolenie na broń, co prawda wcześniej niekarana, nie była związana ze światem przestępczym i współpracowała z wymiarem sprawiedliwości. W rzeczywistości było inaczej. - W opinii kontrolerów, naczelnik miał świadomość, że osoba ta była powiązana ze światem przestępczym, aczkolwiek formalnie nie była wcześniej karana - powiedział nam mł. insp. Paweł Biedziak, dyrektor Biura Komunikacji Społecznej KGP. Oprócz naczelnika swoje stanowiska straciło jeszcze pięciu pracowników krakowskiego CBŚ, w różnym stopniu zamieszanych w tragiczne zdarzenie. - Jest oczywiste, że Jacek P. nie zajmował się bezpośrednio tą sprawą. Czynili to podlegli mu pracownicy - wyjaśnił Biedziak. Oprócz kar dyscyplinarnych funkcjonariuszom może grozić odpowiedzialność karna. Ponadto w związku z tą sprawą z kierowniczego stanowiska został odwołany Mirosław H., dotychczasowy szef CBŚ w Rzeszowie, a do niedawna naczelnik krakowskiego zarządu CBŚ. To właśnie za jego szefowania w krakowskim CBŚ doszło do nieprawidłowości.
Wczoraj komendant główny policji odwołał także ze stanowiska zastępcę komendanta wojewódzkiego w Krakowie insp. Kazimierza Mruka. Zmiana ta nie jest jednak związana z tragiczną strzelaniną, a ma jedynie spowodować lepszą współpracę kadry kierowniczej w garnizonie krakowskim, gwarantującą większą wykrywalność przestępstw, zwłaszcza ekonomicznych. - Jest to zmiana pokoleniowa mająca na celu usprawnienie współpracy pomiędzy jednostkami wymiaru sprawiedliwości - wyjaśnił Biedziak.
Do tragicznej strzelaniny doszło na początku sierpnia w barze przy ul. Sarmackiej w Krakowie. 48-letni Adam B. strzelił do swojej byłej partnerki. 29-letnia kobieta zginęła na miejscu. Raniony mężczyzna, towarzyszący kobiecie, zmarł w szpitalu. Sprawca po oddaniu strzałów wyszedł z baru i się zastrzelił. Miał on już wcześniej grozić kobiecie pozbawieniem życia. Ta w dniu tragedii miała w tej sprawie składać zeznania na policji, jednak przełożyła swoją wizytę w komisariacie.
Marcin Austyn
"Nasz Dziennik" 2006-08-23
Autor: wa