Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Odwołane Pasterki w Orisie

Treść

Władze indyjskiego stanu Orisa, w którym nieustannie od sierpnia tego roku chrześcijanie padają ofiarą przemocy, zapowiedziały, że nie wydadzą zgody na żaden strajk w Boże Narodzenie. Przedstawiciele Kościoła mimo to są nadal pełni obaw, gdyż - jak podkreślają - fundamentaliści hinduistyczni są zdecydowani działać zgodnie z planem. Tymczasem sytuacja kilkudziesięciu tysięcy uchodźców, którzy obawiają się powrócić do swoich domów, jest wciąż dramatyczna. W obliczu zagrożenia wiele parafii odwołało Pasterki, a nawet wszelkie świąteczne celebracje. Kilka grup ekstremistycznych hinduistów zapowiadało ponad 2 tygodnie temu, że celem protestów 25 grudnia ma być wyrażenie sprzeciwu wobec opieszałości władz i sądów w sprawie zabójstwa hinduskiego duchownego Laxamanandy Saraswatiego, do którego przyznali się maoiści, o które nadal niesłusznie oskarżani są chrześcijanie. Jak podaje agencja UCAN, władze Orisy zapowiedziały, że wydadzą zakaz organizowania protestów w Boże Narodzenie. - Chciałbym powiedzieć, że kategorycznie żadne protesty nie będą mogły odbyć się w dniu 25 grudnia i władze uspokoją każdego, kto będzie próbował stosować przemoc - powiedział przedstawiciel władz Naveen Patnaik. Jednak ordynariusz Cuttack-Bhubaneswar, arcybiskup Raphael Cheenath, wyraził obawę, że to nie wystarczy. - Słyszeliśmy wiele takich zapewnień. Potrzebujemy konkretnych kroków - podkreślił. - Jesteśmy bardzo zaniepokojeni sytuacją - powiedział ks. Philip Joseph, który koordynuje udzielaniem kościelnej pomocy w stanie Orisa. Wyjaśnił, że w tym stanie nie ma żadnego przepisu prawnego, na podstawie którego można by zakazać takiego strajku. Dodał, że nie byłoby problemu, jeśli ludzie dobrowolnie i pokojowo zamknęliby swoje przedsiębiorstwa i miejsca pracy na znak protestu. Jednak - jak podkreślił - hinduistyczni fanatycy wzywają do takich strajków, by stworzyć taką sytuację, żeby ludzie pozamykali wszystko, by oni mogli czynić, co tylko zechcą. - Właśnie dlatego się martwimy - dodał ks. Joseph. Według niego, zamiast tworzyć zakazy, rząd powinien zwiększyć siły bezpieczeństwa w zagrożonych obszarach. Tymczasem sytuacja chrześcijan w obozach uchodźców jest ciągle tragiczna. Brakuje jedzenia i nie ma zapewnionych warunków sanitarnych. Pracownicy społeczni donoszą, że z obozów - rzekomo do pracy - zabierane są młode kobiety. Chrześcijanie jednak obawiają się, że będą one zmuszane do prostytucji. Maria Popielewicz "Nasz Dziennik" 2008-12-19

Autor: wa