Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Odrażający akt barbarzyństwa

Treść

Do ohydnej prowokacji doszło w niedzielę w Paryżu. Grupa homoseksualistów zbezcześciła tamtejszą katedrę Notre-Dame, odgrywając w świątyni parodię "małżeństwa" homoseksualnego. Wtargnąwszy do katedry, dewianci pobili rektora szacownej świątyni oraz usiłowali zniesławić Ojca Świętego Benedykta XVI.

Około 20-osobowa grupa napastników z organizacji Act Up-Paris weszła w niedzielę do katedry Notre-Dame, gdzie w ciągu kilku minut na oczach wiernych i turystów odegrała parodię ceremonii zaślubin dwóch kobiet, prowadzoną przez mężczyznę przebranego za księdza. W czasie profanacji katedry homoseksualiści lżyli też Ojca Świętego Benedykta XVI, którego określili mianem "homofoba". Dając dowody absolutnej ignorancji i silnego zdeprawowania, obwinili także Papieża o epidemię AIDS.
Kiedy po kilku minutach zostali wyprowadzeni ze ze świątyni przez służby porządkowe, przed katedrą pobili jej rektora, księdza prałata Patricka Jacquina. - Zostałem powalony na ziemię, zdeptany i uderzony w kark - poinformował rektor katedry Notre-Dame reportera agencji AFP. - Ta banda naruszyła porządek publiczny. Zastrzegam sobie, razem z arcybiskupstwem Paryża, prawo do złożenia skargi przeciwko tym odrażającym i skandalicznym aktom barbarzyństwa - dodał ks. Jacquin.
Arogancja homoseksualistów potęguje się wraz ze wzrostem społecznej akceptacji dla ich dewiacji jako normalnej kondycji psychofizycznej. W wielu zachodnich krajach uzyskali status ściśle chronionej mniejszości seksualnej, który gwarantuje im bezkarne deprawowanie całych społeczeństw, a szczególnie dzieci i młodzieży. Ich dewiacyjne związki w wielu zdechrystianizowanych krajach mają pozycję równą lub niemal równą małżeństwu. W niedzielę do krajów tych dołączyła Szwajcaria. Jej mieszkańcy w referendum poparli ustawę o związkach partnerskich, która niemal zrównuje pary homoseksualne z małżeństwami. Deprawującą ustawę, która umożliwi homoseksualistom urzędową rejestrację ich związków, poparło 58 proc. głosujących. Ustawa przyznaje zarejestrowanym parom takie same prawa podatkowe i emerytalne oraz prawa do dziedziczenia, z jakich korzystają małżeństwa.
Próba narzucenia patologicznego i fałszywego światopoglądu, że związek jednopłciowy jest tożsamy z małżeństwem, przybiera na sile także w naszym kraju. W Sejmie na pierwsze czytanie czeka forsowany przez lewicę projekt ustawy o rejestrowanych związkach między osobami tej samej płci, a homoseksualiści chcą organizować swoje parady w kolejnych miastach. Mimo zakazu prezydenta stolicy, organizatorzy tzw. parady równości w Warszawie zapowiadają, że marsz się odbędzie. Na ubiegłorocznym wiecu homoseksualistów w Warszawie nie brakowało ostrych akcentów antykatolickich. Uczestnicy paradowali w koszulkach z nadrukiem granatu i z podpisem "Wrzuć na tacę" i w wulgarny sposób naigrawali się z osoby Jana Pawła II.
KWM, Beata Andrzejewska



Red. Stanisław Michalkiewicz, publicysta:
Przypadek chuligaństwa w paryskiej świątyni Notre-Dame, spowodowany przez homoseksualistów, którzy sparodiowali uroczystość ślubu, dowodzi trafności przysłowia: "Daj kurze grzędę, a ona 'wyżej siędę'". Wszystko to świadczy o tym, że nie można być nadmiernie pobłażliwym zwłaszcza wobec pewnych środowisk, które upatrują jedyny przedmiot swojej dumy w sposobie uprawiania stosunków płciowych. Jeżeli ktoś nie ma żadnych innych powodów do dumy, to rzeczywiście można mu tylko współczuć. Natomiast nie można mu pozwalać na to, by się panoszył w miejscach publicznych. Ten wypadek tylko potwierdza opinię, że homoseksualizm może być tolerowany - podkreślam: zaledwie tolerowany, jako coś wstrętnego i obrzydliwego - na bezpiecznym marginesie, natomiast w żadnym wypadku nie może być dopuszczany na teren publiczny jako propozycja zachowania na równych prawach z zachowaniami normalnymi.
Pewna bezradność, która daje się zauważyć - chociażby przy okazji ostatniej dyskusji nad tzw. paradą równości w Warszawie, bierze się stąd, że środowiska homoseksualne poprzez wymuszanie takich z pozoru niewinnych ustępstw zdobywają przyczółki, dzięki którym możliwa jest ich późniejsza ekspansja, a wreszcie dominacja na terenie publicznym. Mam tu na myśli w przypadku homoseksualistów przeforsowanie przez głosowanie (bardzo osobliwy sposób diagnozowania) na forum Światowej Organizacji Zdrowia takiej opinii, że homoseksualizm nie jest zboczeniem. Otóż niezależnie od tego, co ustalili tzw. eksperci w WHO, homoseksualizm zboczeniem jest, był i będzie. Nie można też dopuszczać propagandy dewiacji seksualnych w jakiejkolwiek formie na forum publicznym. Jeśli ktoś takiej dewiacji podlega, powinien unikać ostentacji. Natomiast wszelkie próby propagowania zboczeń seksualnych powinny być karalne i eliminowane.
not. JS

"Nasz Dziennik" 2005-06-07

Autor: ab