Odpowiemy na agresję
Treść
Iran przeprowadzi niespodziewany odwet, jeśli jego terytorium zaatakują Stany Zjednoczone bądź Izrael - oświadczył wczoraj irański dowódca wojsk lądowych gen. Mohammad-Ali Jafari. Dzień wcześniej szef izraelskiego wywiadu alarmował, że Iran może zbudować bombę atomową w okresie krótszym niż trzy lata.
Stanowczo przeciwstawimy się każdej głupiej akcji Izraela oraz jego sojuszników i zadziwimy naszą odpowiedzią wszystkich - stwierdził na łamach prasy Jafari. Dowódca irańskich wojsk lądowych oświadczył także, że jego kraj ma środki do tego, by uporać się z każdym najeźdźcą w kilka miesięcy. Generał dodał, iż w obronie kraju pomoże doświadczenie zdobyte podczas wojny z Irakiem.
Wypowiedź irańskiego dowódcy sił lądowych była reakcją na pojawiające się od blisko dwóch tygodni groźby przedstawicieli władz USA i Izraela pod adresem Iranu, któremu zarzucają chęć wejścia w posiadanie broni nuklearnej. We wtorek Meir Dagan, szef izraelskiego Mossadu, przemawiając na forum parlamentu, oświadczył, że irański program atomowy jest obecnie blisko "punktu, z którego nie ma powrotu". Zdaniem Dagana, jeśli Iran w bieżącym roku zakończy prace nad wzbogacaniem uranu, to w ciągu następnych dwóch lat może skonstruować bombę atomową.
Chociaż władze w Teheranie konsekwentnie utrzymują, że ich program atomowy ma jedynie pokojowy charakter, Waszyngton i Tel Awiw nie wierzą w te zapewnienia, zarzucając, że irański program atomowy jest jedynie przykrywką dla prób budowy nuklearnego arsenału. Dagan stwierdził także przed Knesetem, że władze Iranu, negocjując z przedstawicielami Unii Europejskiej, grają na czas, chcąc dokończyć pracę nad wzbogacaniem uranu.
Problem irańskiego programu atomowego był jednym z tematów wtorkowych rozmów amerykańskiego sekretarza stanu Condoleezzy Rice z brytyjskim szefem dyplomacji Jackiem Strawem. Według brytyjskiej prasy, Straw miał nieco złagodzić swój sprzeciw wobec ewentualnej akcji militarnej USA przeciwko Teheranowi. Oficjalnie jednak Londyn, podobnie jak inne państwa europejskie, opowiada się raczej za kontynu.owaniem nacisków dyplomatycznych.
JS
"Nasz Dziennik" 2005-01-27
Autor: kl