Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Odkryli swoje miejsce

Treść

Choć często byli wychowywani w innej wierze lub środowisku ateistycznym, niejednokrotnie po latach poszukiwań swoje miejsce i prawdę odnajdują w Kościele katolickim. Chrzest święty to dla wielu wyczekiwany dar, do którego przygotowują się przez wiele miesięcy. Wielka Sobota to czas, w którym na całym świecie odbywają się chrzty osób dorosłych. Ojciec Święty Benedykt XVI także w tym roku udzieli tego sakramentu przygotowywanym do tego katechumenom.
Pan Bóg ma swoje drogi, swoje plany i swoje sposoby, by doprowadzić człowieka na drogę Jego miłości i prawdy. Potwierdzają to liczne świadectwa osób pochodzących ze wszystkich środowisk i kultur, nawróconych ze wszystkich religii i wierzeń, z ateizmu i wreszcie osoby ochrzczone, które porzuciły Kościół, a potem do niego wróciły. W samych tylko Stanach Zjednoczonych do chrztu w tym roku przystąpi kilkadziesiąt tysięcy osób. Jak informuje amerykański Episkopat, wśród nich jest 18-letnia żołnierz służąca w piechocie morskiej, muzułmanka, która przeżyła huragan Katrina, czy ekskomunista z Kuby. Często wraz z rodzicami przygotowują się do chrztu ich dzieci. W Kalifornii np. wspólnie przystąpi do tego sakramentu siedmioosobowa rodzina. Najliczniejsze grupy katechumenów przygotowują się w stanach południowych oraz w wielkich amerykańskich metropoliach. W Teksasie przystąpi do chrztu prawie 2,5 tys. osób, a w Nowym Jorku - 1,6 tysiąca. W mocno zlaicyzowanej Francji także nie brakuje nawróceń. W tym roku o chrzest poprosiło prawie 3 tys. osób, z czego 4 proc. to byli muzułmanie.
W naszym kraju zdecydowana większość osób chrzczona jest jako dzieci - chrzest dorosłych to rzadkość. W zeszłym roku ochrzczonych zostało ich pięciuset. - W naszym ośrodku podczas tegorocznej Wigilii Paschalnej chrzest przyjmie 9 osób - mówi ks. dr Andrzej Wójcik, duszpasterz Ośrodka Katechumenalnego przy kościele św. Marka Ewangelisty w Krakowie. Podobne centra formacji katechumenalnej prowadzone są także w innych diecezjach. Część chętnych przygotowywana jest także indywidualnie przez kapłanów posługujących w parafiach.
W internecie powstają liczne strony, na których osoby nawrócone dzielą się swoimi świadectwami, dlaczego zostały katolikami. Jedną z najnowszych jest http://whyimcatholic.com/. Droga do Kościoła nigdy nie jest prosta, lecz właśnie przeciwnie - często okupiona trudem, cierpieniem i przeciwnościami. Do Boga doprowadza niby "przypadkiem" znaleziona Biblia czy artykuł, przyszły małżonek czy świadectwo poznanej osoby, przeżyty dramat czy cudem uratowane życie. Czasem jest to "umowa" z Bogiem, kiedy człowiek prosi o coś Boga, obiecując nawrócenie, jeżeli Bóg udzieli mu danej łaski. Wiele świadectw mówi jednak o poszukiwaniu prawdy. W swoich wspólnotach nie odnajdują odpowiedzi na dręczące ich pytania i problemy, dlatego w wielu świadectwach można przeczytać, że właśnie w Kościele katolickim znaleźli dzięki Bożej łasce to, czego szukali.
Takim świadectwem dzieli się Abby Johnson - była dyrektor kliniki Planned Parenthood, największej w Ameryce sieci przychodni, w której zabijane są dzieci poczęte. Także ona wraz ze swoją rodziną przyjmie chrzest w Wielką Sobotę. Jak wyznaje na swoim blogu - po tym, jak stała się obrończynią życia nienarodzonych, odkryła, że zarówno jej miejsce, jak i jej najbliższych, jest we wspólnocie kościelnej, która troszczy się o życie od poczęcia. Podkreśla, iż jej droga do Kościoła prowadziła przez odkrycie prawdy o życiu dziecka poczętego. Abby Johnson należała do Kościoła episkopalnego, który dopuszcza aborcję. Nie przeszkadzało jej to więc pracować w aborcyjnej klinice w Bryan w stanie Texas. We wrześniu 2009 roku przeżyła szok i nawrócenie, po którym porzuciła pracę w klinice. Tym szokiem było przypadkowe asystowanie przy badaniu USG wykonywanym w czasie aborcji. Zobaczyła dramat dziecka, które reagowało na zabójcze narzędzia. Po tym wydarzeniu po 8 latach pracy porzuciła klinikę i przyłączyła się do modlących się w czasie akcji "40 Dni dla Życia". Od tej pory - choć sama pozwoliła na zabicie dwojga swoich dzieci i była zaangażowaną działaczką na rzecz swobodnego dostępu do zabijania nienarodzonych - stała się działaczką pro-life. Jednak, jak twierdzi, nie czuła się dobrze we wspólnocie Kościoła episkopalnego, który dopuszcza legalną aborcję i który niejako wzywał ją do odrzucenia jej nawrócenia. Wyznaje, że w czasie modlitwy "Chrystus działa w jej sercu". Dlatego - jak sama mówi - odkrycie Kościoła katolickiego stało się naturalnym rozwojem tej przemiany serca, jakiej doświadczyła. - Kiedy weszliśmy pierwszy raz do katolickiego kościoła, wiedzieliśmy, że to jest miejsce, gdzie powinniśmy być - powiedziała Abby Johnson, cytowana przez tygodnik "Catholic San Francisco". Podkreśliła, że szczególnie kocha Kościół za cześć, jaką oddaje Maryi jako Matce Bożej. - Im bardziej zaczęłam poznawać naukę Kościoła i Eucharystię, tym bardziej widziałam, że to jest to, czego brakowało nam przez całe nasze życie - wyznała.
Maria Popielewicz
Nasz Dziennik 2011-04-20

Autor: jc