Odebrane nadzieje
Treść
Senackie komisje: Emigracji i Polaków za Granicą oraz Samorządu Terytorialnego i Administracji podtrzymały swoją decyzję uniemożliwiającą Polakom mieszkającym w europejskich krajach byłego ZSRS, np. na Litwie, Ukrainie czy Białorusi, powrót do Ojczyzny. Rozwiązanie takie przewidywała jedna z sejmowych poprawek zgłoszona do nowelizacji ustawy o repatriacji. Jej odrzucenie komisyjni sprawozdawcy rekomendowali wczoraj wszystkim senatorom.
Senackie komisje: Emigracji i Polaków za Granicą oraz Samorządu Terytorialnego i Administracji opowiedziały się za podtrzymaniem dotychczasowego zapisu w ustawie o repatriacji, przewidującego możliwość powrotu do Ojczyzny wyłącznie Polaków mieszkających w azjatyckiej części ZSRS. Senatorowie dyskutowali wczoraj nad zmianą ustawy o repatriacji oraz nad poprawkami, które 11 lipca br. przyjął Sejm. W większości modyfikacje wniesione do nowelizacji przez posłów przyjęły także wcześniej wyżej wspomniane dwie senackie komisje. Stało się tak z wyjątkiem jednej i zarazem najważniejszej poprawki, dotyczącej rozszerzenia kręgu osób uprawnionych do repatriacji. Posłowie zaproponowali, by z możliwości takiej mogli skorzystać mieszkańcy europejskich państw byłego Związku Sowieckiego. Do tej pory z przesiedlenia mogli korzystać wyłącznie Polacy mieszkający na stałe w azjatyckiej części ZSRS, np. w Kazachstanie.
Niestety, wszystko wskazuje na to, że zdanie senackich komisji zaakceptują wszyscy senatorowie. Podczas wczorajszej dyskusji nie padł ani jeden pozytywny głos za uwzględnieniem rozszerzenia kręgu uprawnionych do powrotu do Macierzy. Piotr Stachańczyk, prezes Urzędu ds. Repatriacji i Cudzoziemców, a jednocześnie przedstawiciel rządu w tej sprawie, usilnie przekonywał senatorów o niesłuszności tego zapisu. Jako argument przytoczył m.in. to, że w Polsce nie ma warunków na sprowadzenie tak dużej liczby Polaków chcących wrócić do Ojczyzny. - Na liście oczekujących Polaków jest 1200 osób, jeżeli rozszerzymy tę akcję, to będzie ich 12 tys. - mówił Stachańczyk, dodając, że gminy mają do zaoferowania łącznie tylko 100 mieszkań. - Jeżeli przyjmiemy poprawkę sejmową, to te 100 mieszkań będziemy dzielić nie na 1,2 tys. osób, tylko na 12 tys. - stwierdził.
Tymczasem, w opinii wnioskodawcy rzeczonej poprawki Stanisława Gudzowskiego (KP LPR), nie można czynić sztucznego rozróżnienia na Polaków mieszkających w europejskiej i azjatyckiej części byłego ZSRS. - Dążeniem państwa powinno być wygospodarowanie takich funduszy i środków, żeby mogło to się stać realne - przekonywał poseł, dodając, że jeśli Polski na to nie stać, to rządzący powinni się zwrócić o pomoc także do państw, które przyczyniły się do wysiedleń polskiej ludności z Ojczyzny. - Powinniśmy ten dług wobec tych, co zostali wygnani ze swych miejsc zamieszkania, spłacić. To jest naszym obowiązkiem - mówił poseł.
Nowelizacja ustawy o repatriacji zawiera także zapisy, które umożliwiają małżonkom i dzieciom repatriantów nabywanie prawa stałego pobytu na terenie Polski. Dotychczas musieli czekać na stały pobyt od 3 do 5 lat. Projekt przewiduje także, że na zaproszenie gmin mogliby wrócić do Ojczyzny ludzie starsi czy schorowani, którzy będą mogli osiedlić się w domach opieki społecznej. Głosowanie nad nowelizacją ustawy o repatriacji odbędzie się prawdopodobnie jutro rano. Później nowela trafi ponownie do Sejmu.
W 2002 r. w ramach rządowego programu "Rodak", adresowanego do repatriantów, do Polski mogło przyjechać 11 rodzin. Rok wcześniej było ich 8. To zaledwie kropla w morzu potrzeb. W samym Kazachstanie mieszka co najmniej 50 tys. Polaków. Jeżeli tempo działań polskich władz nie ulegnie zmianie, repatriacja może potrwać nawet 160 lat. Dla porównania: w 1993 r. parlament niemiecki zdecydował, że rocznie wróci do kraju 225 tys. Niemców. W konsekwencji do połowy lat 90. z samego Kazachstanu repatriowało się ich ok. 700 tys.
Agnieszka Sularz
Autor: DW