Od teczek do taśm
Treść
Kilka dni po tym, jak na łamach "Naszego Dziennika" powróciliśmy do sprawy niesprawiedliwego oskarżenia ks. abp. Stanisława Wielgusa o współpracę z SB, za sprawą "Gazety Polskiej" dowiedzieliśmy się, że jej redaktor naczelny napisał list otwarty do Benedykta XVI. W liście tym Tomasz Sakiewicz poskarżył się Ojcu Świętemu, że ojciec Tadeusz Rydzyk "ubliża żonie prezydenta", podburza lud i każe bić dziennikarzy "Gazety Polskiej", w związku z czym jej redaktor naczelny ośmiela się prosić Papieża o interwencję wobec tych działań. W liście do Ojca Świętego pan Sakiewicz wyraził również niezadowolenie, że "Nasz Dziennik" źle pisze o "Gazecie Polskiej" i domagał się, by Benedykt XVI zakazał "Naszemu Dziennikowi" podważania hipotez wysuwanych przez "Gazetę Polską".
Kilka dni po tym, jak na łamach "Naszego Dziennika" zajęliśmy się sprawą wielkiej mistyfikacji, jaka dotknęła ks. abp. Stanisława Wielgusa, pojawiły się tajemnicze nagrania, na których ojciec Tadeusz Rydzyk miał rzekomo obrazić parę prezydencką. I choć nikt dokładnie nie jest w stanie powiedzieć, na czym ta obraza miała polegać, a w każdym serwisie podawany jest zupełnie inny cytat rzekomo "obraźliwej" wypowiedzi, "zatroskani o Kościół katoliccy intelektualiści i publicyści" wzięli sprawy w swoje ręce. Również oni wystosowali list otwarty, w którym - za przykładem redaktora Sakiewicza - wyrazili "moralny protest wobec gorszących wypowiedzi dyrektora Radia Maryja" oraz kilka innych poprawnych politycznie życzeń. Warto tylko zaznaczyć, że podpisane pod listem nazwiska w dużej części pokrywają się z nazwiskami głównych "ekspertów" sprawy ks. abp. Stanisława Wielgusa.
To jeszcze nie wszystko. W miniony czwartek na stronach internetowych Wiadomości24. pl i kilku innych portalach można było przeczytać informację następującej treści: "W Rzymie zapadły już decyzje dotyczące przyszłości założyciela Radia Maryja, Telewizji Trwam i 'Naszego Dziennika'. Jak się dowiedziała nieoficjalnie gazeta internetowa Wiadomości24. pl, decyzje te mają zostać ogłoszone w najbliższych dniach". Mówiąc nawet o usunięciu ojca Tadeusza Rydzyka z zakonu redemptorystów, Tomasz Pompowski, bo tak przedstawiony był autor informacji, napisał: "Jak się dowiedzieliśmy nieoficjalnie ze źródeł zbliżonych do watykańskich duchownych zajmujących się sprawą założyciela Radia Maryja, Stolica Apostolska chce szybkiego rozwiązania problemu o. Tadeusza Rydzyka. (...) Niepokój rzymskich duchownych przyglądających się funkcjonowaniu radia i innych jego ośrodków medialnych miała pogłębić seria ostrych artykułów 'Naszego Dziennika' krytykujących postawę publicystów katolickich wobec 'problemu Wielgusa' i powodujących zamęt oraz zgorszenie wśród części Polaków".
Również w czwartek na antenie Polskiego Radia redaktor naczelny "Gazety Polskiej" Tomasz Sakiewicz mimowolnie przyznał, że nie byłoby całego zamieszania wokół sprawy, gdyby "Nasz Dziennik" nie powrócił do "sprawy ks. abp. Stanisława Wielgusa", w której pan Sakiewicz i inni - przepraszam za wyrażenie - "umoczeni" są po uszy. Między jedną a drugą sprawą analogie widać jak na dłoni. Tak jak nie byłoby sprawy "taśm", gdyby nie było publikacji "Naszego Dziennika", tak nie byłoby "współpracy" ks. Wielgusa z SB, gdyby Benedykt XVI nie mianował go arcybiskupem warszawskim. Oczywiście, można to wytłumaczyć "zbiegiem okoliczności". Na tej samej zasadzie, na jakiej w czasach PRL pewne sprawy tłumaczono "nieznanymi sprawcami".
Sebastian Karczewski
"Nasz Dziennik" 2007-07-14
Autor: wa