Ocalanie historii
Treść
Krakowianie uczcili wczoraj 62. rocznicę niemieckiej pacyfikacji Woli Justowskiej i sąsiednich osiedli. Spotkali się na Łące Męczeństwa przy pomniku upamiętniającym tragiczne wydarzenia z 1943 roku, kiedy śmierć poniosło 21 osób. Uroczystej Eucharystii przewodniczył ks. Adam Ogiegło, proboszcz miejscowej parafii pw. Matki Bożej Królowej Polski. Uczestnicy zanosili prośby do Boga za wszystkich Polaków i Polki, którzy walczyli i złożyli największą ofiarę swojego życia, by Ojczyzna mogła być wolna.
- Dla każdego chrześcijanina skarbem ukrytym w ziemi jest Ewangelia, Dobra Nowina. Jako chrześcijanie pragniemy, aby przykazania zawarte w Ewangelii przyświecały nam w życiu. W obronie tych wartości, począwszy od czasów rzymskich przez wszystkie wieki, a szczególnie w wieku XX, ginęli chrześcijanie - mówił w homilii ks. Tadeusz Zaleski, prezes Fundacji im. św. Brata Alberta z Radwanowic. Kaznodzieja przywołał duchowy testament Jana Pawła II, który powiedział w 1999 roku w Bydgoszczy, abyśmy pamiętali o męczennikach i spisywali ich nazwiska. Podczas kazania podkreślił, że skarbem ukrytym w ziemi jest dla nas dewiza: Bóg, Honor, Ojczyzna.
Na Łące Męczeństwa zabrzmiał hymn "Boże, coś Polskę". Po Eucharystii w programie spotkania znalazły się świadectwa tych, którzy pamiętają tamte tragiczne dni. Podczas części wokalno-muzycznej zgromadzeni wsłuchiwali się w patriotyczne pieśni i poezję. Można było również dokonać wpisu do okolicznościowej księgi pamiątkowej.
W tamtym miejscu w 1943 roku w nocy z 27 na 28 lipca rozegrały się tragiczne wydarzenia. Hitlerowcy otoczyli Bielany, Chełm, Olszanicę, Zakamycze, Przegorzały, Wolę Justowską i część Zwierzyńca. Z domów wywleczono ponad półtora tysiąca kobiet, mężczyzn, starców, młodzieży i dzieci. Przez cały dzień, z wyłączeniem kobiet z małymi dziećmi, wszyscy leżeli twarzą do ziemi z wyciągniętymi przed siebie rękami. Podczas rewizji w dwóch domach wykryto tajne drukarnie. Zaimprowizowany sąd wojenny skazał na śmierć 21 osób, 3 kolejne trafiły do obozu w Oświęcimiu, gdzie również zginęły śmiercią męczeńską. - Wspominamy wydarzenie historyczne, w które była zaangażowana nie tylko ludność podkrakowskich wsi, ale także cała okolica. Niemcy chcieli, aby ludzie siedzieli spokojnie, nie angażowali się w konspirację. Bezpośrednim pretekstem do pacyfikacji było zabicie niemieckiego żołnierza na terenie Lasku Wolskiego - podkreśla Aleksander Szpunar, organizator uroczystości rocznicowych. - Musimy pamięć o tych wydarzeniach, przekazywać to młodym pokoleniom. Tradycja jest główną dźwignią narodu. Jeśli nie będziemy mieć tradycji, nie będzie narodu - dodaje.
O wydarzeniach sprzed ponad sześćdziesięciu lat przypomina obelisk z nazwiskami pomordowanych. Na pamiątkę tamtych dni ulica biegnąca obok łąki nosi nazwę: 28 Lipca 1943 Roku.
Małgorzata Bochenek, Kraków
"Nasz Dziennik" 2005-07-25
Autor: ab