OBWE musi opuścić Osetię Południową
Treść
Samozwańcze władze Osetii Południowej nie chcą misji OBWE. Prezydent tej republiki Eduard Kokojty stwierdził, że na ich terytorium nie będzie pracować żadne przedstawicielstwo organizacji międzynarodowych zarejestrowanych w Gruzji.
- Republika jest gotowa współpracować i budować normalne cywilizowane stosunki na podstawie prawa międzynarodowego ze wszelkimi organizacjami, jeżeli tylko zostaną zarejestrowane w Osetii Południowej - powiedział ITAR-TASS Eduard Kokojty, prezydent republiki uważającej się za samodzielne państwo. Chodzi przede wszystkim o biuro misji OBWE, która ostatecznie kończy swoją pracę w tym regionie. - Nastąpiło to nie na życzenie organizacji, lecz w związku z decyzją władz południowoosetyjskich. Ci ludzie nie mają moralnego prawa przebywać tu, ponieważ wiedzieli o przygotowywanej agresji na Osetię Południową i ewakuowali swoich pracowników, nie informując ludności cywilnej - podkreślił Kokojty.
Prezydent zaznaczył, że niejednokrotnie informowano ambasadorów krajów OBWE o tym, że Gruzja, która została najbardziej zmilitaryzowanym państwem w tamtym rejonie, szykuje się do agresji. - Jednak ani żadnej reakcji, ani żadnego osądzenia działań Gruzji ze strony OBWE i UE my do dzisiaj nie widzimy - dodał. Kokojty stwierdził, że organizacja musi wziąć na siebie częściową odpowiedzialność za agresję Gruzji na Osetię.
WS
"Nasz Dziennik" 2008-10-24
Autor: wa