Oblicza prawdy
Treść
Dlaczego to wszystko musiało się stać? "Hosanna!", a już za chwilę: "Na krzyż z Nim!". Odpowiedź wcale nie jest trudna. "...bo Ty, będąc człowiekiem, uważasz się za Boga". Za to Żydzi chcieli Jezusa kamienować, za to skazali Go na pohańbienie. Niezrozumienie zaczęło się już dużo wcześniej. "Opuściłeś śliczne niebo, obrałeś barłogi" - śpiewamy w Boże Narodzenie. Łatwo wyśpiewać, trudniej zrozumieć, jeszcze trudniej odnieść do swojego życia, przekuć na sposób pojmowania logiki Bożego działania. Mesjasz miał przywrócić potęgę Izraelowi! Z biedakami nikt się nie liczy. Nawet z takimi, którzy potrafią uzdrawiać, przywracać wzrok i dzielić chleb dla tysięcy... Od początku był problem z ludzkim obliczem Chrystusa, potem z ludzkim obliczem Kościoła. Tutaj rodziły się nieporozumienia. Bóg wybrał człowieczeństwo - "ludzkie barłogi" - by przypomnieć, że to tylko jedna strona prawdy o człowieku. Nie mogła się ta myśl przebić 2000 lat temu, bo zbyt wielka była wiara w schematy i w Prawo - w moc tego, co samo z siebie nie było nic warte. Tak było łatwiej. Mieszkańcy Jerozolimy byli w stanie wiwatować: "Hosanna!", zaakceptować Mesjasza - króla, cudotwórcę, lekarza, nie do przyjęcia jednak dla nich było to, że mówił o królestwie Bożym w zupełnie innym sensie, niż oczekiwali, o grzechu, miłosierdziu, moralności wykraczającej poza Prawo, miłości, która jest służbą. Tego było za wiele! Nie można tak bezkarnie naruszać społecznego porządku! Jaki był, taki był, ale dawał względną stabilizację... Szatan swoje działanie opiera na tej właśnie półprawdzie. Pokazuje tylko ludzkie oblicze człowieka, chrześcijaństwa, Kościoła. Oblicze często skażone niemocą, słabością, grzechem, bo pod krzyżem przegrał sromotnie. "Skandale" na święta Ciekawe, że od pewnego czasu co roku w okolicach świąt regularnie "ujawniane" są różne "afery" w Kościele. Przypadek? Nie! Była tzw. Ewangelia Judasza, "Kod da Vinci", odkurzanie starego, bluźnierczego filmu "Żywot Bryana" mającego za zadanie zneutralizować "siłę rażenia" "Pasji" M. Gibsona, rzekome skandale seksualne. To nieważne, że potem, za pół roku, małym druczkiem w dolnym rogu strony gazety wyjaśniano, iż to była pomyłka w tłumaczeniu (vide "Ewangelia Judasza"), że wyrok był uniewinniający, a film paskudnym paszkwilem. Kto by tam się tym przejmował. Liczy się pierwszy efekt! Zniechęcić, ośmieszyć, znieważyć! To nic nowego: gdy ludzie odprawiają rekolekcje, spowiadają się, nawracają, szatana to bardzo boli. Wścieka się! Wspina na wyżyny intrygi i kłamstwa. Zastanawiająca jest "troska" dużych gazet, (katolickich?) publicystów, dyżurnych "autorytetów", którzy właśnie w tym czasie uaktywniają się, tłumaczą, wdają w zawiłości teologiczne, prawne, pouczają. Nie biorą pod uwagę jednego: pozwalając sobą manipulować, głoszą tylko cząstkę prawdy o człowieku, marginalizując jej drugą odsłonę. Zamazują w ten sposób wymiar krzyża, ścierają w proch logikę Golgoty i poranka Zmartwychwstania. Sprawić, by ludzie nie myśleli o jego owocach, by się dalej tarzali "w barłogu" - oto prawdziwy, zamierzony bądź sprytnie sprowokowany cel. Na pewno niewiele mający wspólnego z dobrem Kościoła. Zmienia się historia, nie metody Podobnie jak Żydzi byli w stanie zaakceptować tylko Jezusa - człowieka, tak dziś wiele środowisk jest w stanie zaakceptować Kościół jako organizację charytatywną, przestrzeń tradycji, miejsce ceremonii, ale już nie jako strażnika niezmiennej prawdy o Bogu, który objawił się ludziom w Chrystusie. Nie ma akceptacji dla twardego prawa moralnego, obrony życia od poczęcia do naturalnej śmierci, ewangelicznej wizji wolności, miłości. Najbardziej drażni mówienie o teologii krzyża, cierpienia, o Kościele jako miejscu, gdzie rozlewa się miłosierdzie i rodzi się świętość. Tematy te albo zupełnie nie istnieją w przekazie medialnym, albo pokazywane są jako nieszkodliwe, egzotyczne dziwactwo. Tylko skąd ten lęk przed krzyżem i Ukrzyżowanym, Jego Imieniem w preambule Konstytucji? Dlaczego tyle prób zamknięcia ust Kościołowi? Skąd ta nienawiść? Nil novi sub sole. Jezus doświadczył tego samego. Zmienia się historia, ale nie metody. Bo też i ten, kto w niej tak bezwzględnie podejmuje straceńczą, bezwzględną walkę z Bogiem i ludźmi, jest ciągle ten sam... Może warto tegoroczne Triduum Paschalne przeżyć właśnie w duchu takiej właśnie solidarności z Jezusem? Zamyślić się pod krzyżem. Dostrzec w zszarganym Chrystusowym obliczu pełną prawdę o Bogu i człowieku? Nie tylko prawdę o grzeszności i słabości Jego uczniów, ale Dobrą Nowinę o ich wybraniu i przeznaczeniu? Zobaczyć w nim nadzieję, której coraz mniej we współczesnej kulturze, konsekwentnie zamieniającej się w duchową pustynię... Marcin Jasiński "Nasz Dziennik" 2008-03-15
Autor: wa