Obama nie chce Liebermana
Treść
Kierowana przez desygnowanego na premiera Izraela Benjamina Netanjahu prawicowa partia Likud zawarła już wstępne porozumienie koalicyjne ze skrajnie prawicowym ugrupowaniem Nasz Dom Izrael (Israel Beiteinu). Komentatorzy sugerują, iż w związku z tym szykuje się antyarabska koalicja, która zwiastować będzie kłopoty na linii Izrael - USA.
Prawicowy Likud poczynił już pierwsze kroki w kierunku utworzenia w Izraelu nowego rządu. Jak poinformował wczoraj jeden z przedstawicieli partii Nasz Dom Izrael, po długiej sesji negocjacyjnej jego ugrupowanie parafowało w nocy z niedzieli na poniedziałek porozumienie z partią Benjamina Netanjahu. W zamian za wejście do koalicji Netanjahu miał obiecać koalicjantowi kluczowe stanowiska w rządzie, m.in. w resorcie spraw zagranicznych, bezpieczeństwa wewnętrznego i integracji.
Oba ugrupowania nie dysponują jednak parlamentarną większością (Likud uzyskał w wyborach 27 miejsc, Nasz Dom Izrael - 15, a większość w Knesecie to 61 głosów), co oznacza, że do 3 kwietnia będą musiały wejść w porozumienie z innym stronnictwem. W przeciwnym razie prezydent Szimon Peres powierzy misję sformowania rządu Cipi Liwni, która jednym głosem wygrała w wyborach z 10 lutego. Jak zapewniają członkowie Likudu, porozumienie z Israel Beiteinu nie oznacza zamknięcia się na współpracę z kierowaną przez Cipi Liwni Kadimą.
Z kolei zdaniem izraelskich mediów, zawarte wczoraj porozumienie może oznaczać pogorszenie stosunków z nową administracją Stanów Zjednoczonych, gdyż przewiduje się, że ministrem spraw zagranicznych zostanie najprawdopodobniej przywódca Israel Beiteinu - Awigdor Lieberman, który znany jest ze swoich antyarabskich zapatrywań. Tymczasem prezydent USA Barack Obama jest zdecydowany kontynuować zapoczątkowany przez byłego prezydenta George'a W. Busha proces pokojowy na Bliskim Wschodzie.
Swoje zaniepokojenie składem przyszłego prawicowego rządu wyraził także minister spraw zagranicznych Egiptu Ahmed Ali Abdul Gheit. Według niego, porozumienie to stanowi "negatywny czynnik, potencjalnie mogący przynieść zasadnicze szkody procesom pokojowym w regionie".
Marta Ziarnik, Reuters
"Nasz Dziennik" 2009-03-17
Autor: wa