O misji bez tarczy
Treść
Wizyta polskiego ministra spraw zagranicznych w Waszyngtonie nie przyniosła żadnych niespodzianek. Ani jedna, ani druga strona dyplomatycznie nie poruszyły niewygodnego obecnie tematu tarczy antyrakietowej, który mógłby "popsuć atmosferę" przed przyszłotygodniowym spotkaniem polskiego premiera Donalda Tuska w Moskwie, a także postawić w niezręcznej sytuacji amerykańską administrację, usiłującą najwyraźniej dokonać zwrotu w prowadzonej dotychczas polityce międzynarodowej. - Temat tarczy antyrakietowej w Polsce w ogóle nie wypłynął w mojej rozmowie z wiceprezydentem Dickiem Cheneyem - powiedział po wczorajszym spotkaniu z amerykańskim wiceprezydentem minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. Sikorski dodał, że ani on sam, ani Cheney nie poruszyli tematu instalacji systemu obrony przeciwrakietowej, co może świadczyć o zmianie polityki amerykańskiej administracji, która chce się wycofać z realizacji tego projektu. Dowodem tego może być także podjęta przez Kongres USA decyzja o zablokowaniu funduszy na ten cel. Rozmowy zdominował za to udział wojsk polskich w misjach w Iraku i Afganistanie. Zapytany o to, jak przyjmuje się w USA decyzję rządu premiera Tuska o wycofaniu wojsk polskich z Iraku do końca października, Cheney odpowiedział, że Amerykanom zależy na pewnym opóźnieniu tego wycofania. - Strona amerykańska nie kryje, że byłoby jej bardzo na rękę, aby, w sensie operacyjnym, nastąpiło ono jak najpóźniej, tzn. aby nasi żołnierze byli w Iraku jak najdłużej, do tej gilotyny czasowej w październiku - oświadczył Sikorski. Tymczasem na obecnym etapie nie można być niczego pewnym. - Amerykanie nie chcą się wycofać z planów budowy tarczy antyrakietowej - podało w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" dobrze poinformowane źródło. - Wręcz przeciwnie, nalegają, żeby kontynuować rozmowy - dodał nasz rozmówca. Jego zdaniem, ostateczna decyzja ma zapaść podczas wizyty ministra Sikorskiego w Stanach Zjednoczonych. O wiele chętniej minister spraw zagranicznych Polski wypowiadał się na temat instalacji militarnych związanych z naszym uczestnictwem w Sojuszu Północnoatlantyckim. - Polska chciałaby, w ramach pogłębiania współpracy w dziedzinie bezpieczeństwa ze Stanami Zjednoczonymi, gościć na swoim terytorium instalacje militarne NATO - powiedział w Waszyngtonie Radosław Sikorski, odwracając tym samym uwagę od problemów związanych z tarczą. - Jesteśmy członkiem NATO od 1999 r., ale nie mamy żadnych... instalacji NATO na naszym terytorium. Jedyne, co posiadamy, to centrum konferencyjne. A jesteśmy krajem granicznym NATO - dodał Sikorski. Polska ubiega się o tzw. bazę AGS (Alliance Ground Surveillance, czyli rozpoznania obiektów naziemnych z powietrza) służącą do rozpoznania wzdłuż granic zewnętrznych Sojuszu. Liczymy przy tym w naszych staraniach na wsparcie Stanów Zjednoczonych. - Po pierwsze, jest korzystne, że na naszym terytorium zagnieżdża się niejako materialnie infrastruktura Sojuszu Północnoatlantyckiego, a więc tym samym NATO staje się żywotnie zainteresowane ochroną i bezpieczeństwem naszego terytorium. Po drugie, taka baza niesie za sobą dosyć duże korzyści gospodarcze lokalnie dla danego regionu - ocenił w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" gen. Stanisław Koziej, były wiceminister obrony narodowej. Dodał, że prawie wszystkie tzw. stare kraje Sojuszu Północnoatlantyckiego mają na swoim terytorium takie bazy. - Niemcy, Wielka Brytania, Holandia, Belgia, Włochy, Hiszpania są wyposażone w różnego typu infrastrukturę. Tymczasem jedyne centrum szkoleniowe NATO w Bydgoszczy to za mało dla potrzeb terytorium Polski - ocenił Koziej. Wprawdzie niektóre agencje sugerują, że minister Sikorski poruszył kwestię natowskich instalacji jako elementu polskich żądań w kwestii wzmocnienia naszego systemu obrony, jednak AGS nie ma w swoim wyposażeniu rakiet przechwytujących krótkiego i średniego zasięgu, pozwala jedynie na szybkie zebranie strategicznych informacji. Wszystko zatem wskazuje na to, iż sprawa tarczy rakietowej pozostanie w zawieszeniu. Szef polskiego MSZ spotkał się także z sekretarz stanu Condoleezzą Rice. Podczas rozmowy Sikorski uzyskał od USA ogólnikowe obietnice pomocy dotyczące modernizacji polskiej armii. Jak podała PAP, minister stwierdził, że osiągnął "porozumienie co do zasad". - Jestem zadowolony, że zasady, za którymi argumentowaliśmy, zostały zaakceptowane - powiedział. - Stany Zjednoczone są bardzo zdecydowane pomóc Polsce w unowocześnieniu jej sił zbrojnych - zadeklarowała Rice na wspólnej z Sikorskim konferencji prasowej. Oboje na pytanie, czy USA zgodzą się na wzmocnienie polskiej obrony powietrznej przez dostarczenie Polsce rakiet Patriot, nie odpowiedzieli jednoznacznie. Sekretarz stanu zapowiedziała, że na początku marca z wizytą do Stanów Zjednoczonych przyleci premier Donald Tusk. Anna Wiejak "Nasz Dziennik" 2008-01-02
Autor: wa