O aferze billboardowej i śledztwie "bombowym"
Treść
Platforma Obywatelska niepokoi się brakiem postępów prokuratorskich w dwóch śledztwach, określanych mianem "politycznych". Jedno z nich dotyczy tzw. afery billboardowej; chodzi o postępowanie prowadzone z doniesienia Jacka Kurskiego, który oskarżył sztab Donalda Tuska o korzystanie z ekspozycji opłaconej przez PZU SA. Drugie to kwestia znalezienia osoby odpowiedzialnej za podłożenie w stolicy w październiku 2005 r. 14 atrap bomb. Prokurator krajowy Janusz Kaczmarek uspokaja: wszystko jest pod kontrolą.
- Postępowanie w sprawie tzw. afery billboardowej prowadzone jest w sposób rzetelny, staranny i bez zbędnej zwłoki - zapewniał w Sejmie prokurator krajowy Janusz Kaczmarek. Pytanie bieżące w tej sprawie zadawała posłanka PO Iwona Śledzińska-Katarasińska. Kaczmarek dodał, że na dziś można już mówić o nieprawidłowościach przy wyprowadzeniu pieniędzy z PZU, gdyż usługi były zlecane, ale nie sprawdzano, czy i jak wykonywały je firmy, które pobierały za to duże pieniądze.
- Za wcześnie mówić, czy doszło do przestępstwa - podkreślił Kaczmarek.
Postępowanie prokuratorskie trwa w tej sprawie od 19 czerwca. Pięć dni wcześniej ustne zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa złożył poseł Jacek Kurski (PiS). Kaczmarek potwierdził, że jego źródłami informacji były osoby zatrudnione w PZU, które w przesłuchaniach "potwierdziły doniesienia posła Kurskiego, ale nie przedstawiły na to dokumentów".
Kurski twierdził, że w 2005 r. PZU wycofało się z kampanii "Stop wariatom drogowym", a wykupione już miejsca pod billboardy sprzedało za 3 proc. wartości firmie PR-owskiej związanej z synem Andrzeja Olechowskiego, od którego miał je z kolei odkupić sztab Donalda Tuska. Platforma odrzuciła te informacje.
Posłanka Śledzińska-Katarasińska skrytykowała Kaczmarka za to, że śledztwo nie jest kończone mimo tego, iż "ewidentnie" wskazuje, że Tusk nie miał nic wspólnego z tym procederem.
- Jeśli pewne osoby potwierdzają wersję Jacka Kurskiego, to nikt nie występuje i nie mówi, że została ona potwierdzona, tylko dalej się ją weryfikuje - odpowiadał Kaczmarek. Przypomniał, że od samego początku tej sprawy prokuratura była krytykowana za swoje działania.
Nie były to ostatnie zarzuty pod adresem prokuratury w tej serii pytań bieżących. Poseł Paweł Graś (PO, członek speckomisji) pytał o losy śledztwa, w którym badany jest wątek podłożenia w kilkunastu miejscach Warszawy atrap ładunków wybuchowych. Do redakcji stołecznych mediów dotarł list, w którym sprawca wyjaśniał, że za akcję odpowiedzialna jest nieznana organizacja homoseksualistów, a ładunki są atakiem wymierzonym w osobę ówczesnego prezydenta Warszawy Lecha Kaczyńskiego. Dotąd prokuraturze nie udało się ustalić, kim on jest, mimo że np. zabezpieczono ślady kodu DNA czy linii papilarnych.
Mikołaj Wójcik
"Nasz Dziennik" 2006-08-25
Autor: wa