Nowy "Pax Americana"
Treść
Prezydent USA George W. Bush podczas wczorajszej wizyty w Brukseli zaproponował utworzenie tzw. Wielkiego Bliskiego Wschodu - struktury polityczno-gospodarczej wzorowanej na Unii Europejskiej. Jednocześnie amerykański prezydent wezwał do zajęcia twardszego stanowiska wobec Rosji.
Wspominając o Syrii, Libanie i Iranie, a także o "demokratycznych wysiłkach", które należałoby podjąć wobec Arabii Saudyjskiej i Egiptu, prezydent USA nie krył, że walka o wolność winna być prowadzona w ramach "miłej jego sercu" idei utworzenia Wielkiego Bliskiego Wschodu. W ramach nowego "Pax Americana" Wielki Bliski Wschód miałby złamać "fałszywą stabilność dyktatur i stagnacji". W opinii Busha, wspólny organizm polityczny złożony z państw Bliskiego Wschodu byłby w stanie prawidłowo funkcjonować jedynie w sytuacji sprawiedliwego uszanowania przez Izrael interesów państw arabskich. Ponieważ wydaje się to dzisiaj nieprawdopodobne, niezależni obserwatorzy obawiają się, iż za pomysłem Busha kryje się plan spacyfikowania tego zapalnego regionu, w którym dominującą pozycję zachowałby Izrael.
Prezydent USA zachęcał rządy państw UE do wywierania presji na Moskwę, aby wprowadzała reformy demokratyczne. W przeszłości Putin i inni rosyjscy urzędnicy w ostrej formie odrzucali całą zachodnią krytykę stanu rosyjskiej demokracji. - Putin w rzeczywistości nie widzi żadnych problemów w rozwoju demokracji w Rosji - oświadczył moskiewski konsultant polityczny Wiaczesław Nikonow. Analitycy obawiają się, że nasilające się nastroje antypaństwowe w Rosji w związku z niepopularną "monetaryzacją ulg" skłonią Putina do zwiększenia wysiłków w celu rozgromienia opozycji.
Nadzieje Waszyngtonu na uzyskanie wpływów gospodarczych w Rosji rozwiały się w ostatnich tygodniach, kiedy autorytarna administracja Putina ograniczyła prawo wydobycia ropy przez rosyjskich oligarchów żydowskiego pochodzenia. W tej sytuacji Putin uniemożliwił kapitałowi zagranicznemu osiągnięcie dominującej roli w dostępie do rosyjskich złóż ropy. Dziennik "Wall Street Journal" przypomniał, że USA są ostatnim krajem, z którym Moskwa musi dobić targu, by mogła wstąpić do WTO. Wprawdzie w swoim przemówieniu Bush podkreślił, że popiera ten plan, jednak proces jego ratyfikacji mógłby zostać sparaliżowany z powodu otwarcie antyrosyjskiego klimatu w Waszyngtonie. Z drugiej strony, Amerykanom nie uda się doprowadzić do pokoju na Bliskim Wschodzie bez neutralizacji Rosji.
Waldemar Moszkowski
"Nasz Dziennik" 2005-02-23
Autor: ab