Nowy "okrągły stół"?
Treść
Zaostrza się kryzys polityczny na Ukrainie. Wyłoniony w marcowych wyborach parlament nie osiągnął w konstytucyjnym terminie porozumienia w sprawie powołania rządu. Prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko, który od wczoraj ma prawo rozwiązać parlament, proponuje zwołanie "okrągłego stołu" w celu "omówienia sposobów zażegnania kryzysu parlamentarnego".
Wczoraj minęło 60 dni od pierwszego posiedzenia wyłonionej w marcu Rady Najwyższej (parlamentu) Ukrainy i dymisji rządu premiera Jurija Jechanurowa. Zgodnie z konstytucją prezydent uzyskał prawo do rozwiązania parlamentu i rozpisania nowych wyborów, ponieważ ugrupowania parlamentarne nie porozumiały się w sprawie powołania rządu, ale nie musi tego robić.
Największą zwolenniczką nowych wyborów jest Julia Tymoszenko. Blok jej imienia jeszcze na początku lipca wchodził w tzw. pomarańczową koalicję z proprezydencką Naszą Ukrainą i Socjalistyczną Partią Ukrainy. Koalicja ta rozpadła się, kiedy przywódca socjalistów Ołeksandr Moroz wbrew umowie wystartował w wyborach na przewodniczącego Rady Najwyższej.
Z kolei proprezydencka Nasza Ukraina, wiedząc, że spada jej poparcie, nie wydaje się zainteresowana nowymi wyborami. Dlatego prezydent Juszczenko chce omówić drogi wyjścia z przedłużającego się kryzysu parlamentarnego za "okrągłym stołem". Propozycja ta będzie dyskutowana na dzisiejszym spotkaniu szefa państwa z przedstawicielami zasiadających w Radzie sił politycznych.
Wielu komentatorów jest zdania, że prezydent mimo wszystko liczy na zawarcie koalicji Naszej Ukrainy z Partią Regionów Wiktora Janukowycza. Do sojuszu tych ugrupowań dotychczas nie doszło, ponieważ strony nie potrafią porozumieć się w sprawie obsady stanowiska premiera. Kandydatura splamionego fałszerstwami ostatnich wyborów prezydenckich Janukowycza jest dla Juszczenki nie do przyjęcia.
Przeciwko nowym wyborom opowiada się także Partia Regionów Ukrainy, która pragnąc wyjść naprzeciw oczekiwaniom Juszczenki, poparła wczoraj w głosowaniu anulowanie styczniowej decyzji parlamentu poprzedniej kadencji dotyczącej odwołania rządu Jurija Jechanurowa. Przyczyną odwołania było niezadowolenie z umowy gazowej z Rosją.
Tymczasem w Kijowie na placu Niepodległości od kilku dni demonstrują zwolennicy Bloku Julii Tymoszenko. Domagają się oni rozpisania nowych wyborów. BJT uważa, że jeżeli promoskiewscy oligarchowie odzyskają władzę, to nigdy dobrowolnie jej nie oddadzą. - To będzie raz na zawsze koniec demokracji na Ukrainie - stwierdził jeden ze zwolenników Julii Tymoszenko.
Eugeniusz Tuzow-Lubański, KWM, PAP
"Nasz Dziennik" 2006-07-26
Autor: wa