Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Nowe nazwisko w tle

Treść

Choć przed sejmową komisją śledczą zeznawał wczoraj Aleksander Żagiel, to nie on był "bohaterem dnia". Najpierw gazety, a później świadek mówili głównie o Marku Modeckim, doradcy Jana Kulczyka. To on był tą tajemniczą piątą osobą, która brała udział w wiedeńskim spotkaniu z Władimirem Ałganowem w lipcu ubiegłego roku.

Aleksander Żagiel, człowiek, którego wraz z Andrzejem Kuną opinia publiczna szerzej poznała przy okazji afery Olina, mówił głównie o spotkaniu Kulczyk - Ałganow w Wiedniu w lipcu 2003 r. Zdecydowanie stwierdził, że miało ono miejsce w piątek, 17 lipca, a nie w sobotę lub niedzielę 18-19 lipca, że odbywało się w wiedeńskiej restauracji Nikis między 14.00 a 18.00 po południu i miało tylko jedną odsłonę. Na spotkanie Żagiel razem z Kuną i Kulczykiem przylecieli jego samolotem, zatrzymując się po drodze w Düsseldorfie, gdzie najbogatszy Polak miał coś do załatwienia. Świadek zeznał też, że jest przekonany, iż w czasie rozmowy nie mówiło się nic o Rafinerii Gdańskiej ani o łapówkach dla Wiesława Kaczmarka i Macieja Giereja.
- Pan się pewnie ze mną nie zgodzi, ale pańska wiedza ogranicza się głównie do konstatacji notatki szefa Agencji Wywiadu - stwierdził w pewnym momencie Zbigniew Wassermann (PiS), dając do zrozumienia, że zgłoszenie się na świadka przez Żagla nie było przypadkowe.
- Czy Kulczyk robi wariata z Siemiątkowskiego, czy pan z nas? - pytał poseł PiS.
Podczas przesłuchania Żagiel ujawnił to, o czym rano można było przeczytać w niektórych z tygodników - piątą osobą, która wzięła udział w wiedeńskim spotkaniu, był Marek Modecki. W końcu lat 80. tworzył on w Niemczech spółkę Polkolor zajmującą się sprzedażą produktów podwarszawskiej fabryki. W latach 90. był prokurentem w firmie Hilfer GmbH w Hamburgu, gdzie zajmował się doradzaniem firmom niemieckim w działalności na rynku polskim - m.in. Stinnes AG w finansowaniu inwestycji dla Huty Zawiercie. W tym samym czasie skoncentrował się na działalności wydawniczej w Polsce, tworząc z Wojciechem Fibakiem grupę spółek, które kupowały i prowadziły dzienniki prasowe. Po sprzedaży stworzonej w ten sposób grupy nadzorował proces zakupu, a potem sprzedaży większościowego udziału w Presspublica SA, wydawcy "Rzeczpospolitej". Jest członkiem rady nadzorczej Prokom Software SA. Uczestniczył w prywatyzacji Rafinerii Gdańskiej z ramienia firmy Rotch Energy, uznawanej przez wielu obserwatorów tego procesu za spółkę kontrolowaną przez rosyjski Łukoil.
- Jeśli dojdzie do połączenia PKN Orlen i Rafinerii Gdańskiej, a Rotch stanie się jednym z akcjonariuszy, to będzie to dobry sygnał dla zagranicznych inwestorów, bo to oznacza, że w tej firmie będzie mniej udziałów państwa - twierdził Modecki w wywiadzie blisko dwa lata temu. Mówił też wówczas, by nie wyciągać "zbyt dalekich wniosków" z faktu, że jego firma doradcza Concordia "czasami współpracuje z Kulczykiem".
Z zeznań Żagla wynika, że to właśnie podczas towarzyskich spotkań z Modeckim padła propozycja umówienia Kulczyka z Ałganowem. Żagiel zna się z doradcą Kulczyka od małego, znali się ich ojcowie. Ze sobą nigdy nie robili żadnych interesów.
- Ojciec Modeckiego, Józef, załatwiał kiedyś w Polsce Ałganowowi ładę - wspominał przed komisją.
Na pytanie Wassermanna, czy Kulczyk mógł nie wiedzieć, że leci na spotkanie z Ałganowem, Żagiel odparł, że "nie może odpowiadać za inne osoby". Modecki w wywiadzie dla jednego z tygodników broni Kulczyka, zarzekając się, że nie wymieniał nazwiska Ałganowa, umawiając biznesmena na spotkanie w Wiedniu.
Żagiel potwierdza słowa Modeckiego, że Kulczyk na zakończenie spotkania powiedział, iż o całej sprawie będzie musiał powiadomić polskiego premiera. Zdaniem Modeckiego, Ałganow miał powiedzieć: "naturalnie, proszę pozdrowić Leszka". Stanowczo twierdzi też, że Kulczyk nie powoływał się na żadne pełnomocnictwa ani znajomości z politykami. Prawdopodobnie to samo usłyszymy przed komisją śledczą, bo posłowie już podjęli decyzję o wezwaniu Modeckiego na świadka. W przeciwieństwie do Żagla Modecki ma swoją koncepcję na wytłumaczenie, skąd Kulczyk wziął informację o 5 mln USD łapówki dla Kaczmarka i Giereja.
- W okresie kiedy Łukoil wraz z Rotchem zabiegały o sprzedaż Rafinerii Gdańskiej, ich oferta opiewała na 270 mln USD, ale w jednym z wywiadów prezes Łukoilu powiedział, że chcą wydać na ten cel 275 mln USD, i w branży naftowej pojawiła się opinia, że prezes niechcący wygadał się na temat "kosztów dodatkowych" - mówi dla jednej z gazet Modecki.
Żagiel zeznał przed komisją, że często kontaktuje się telefonicznie z Modeckim. Jeden z posłów komisji nie wyklucza, że między uczestnikami wiedeńskiego spotkania doszło do uzgodnienia wspólnej wersji wydarzeń między 17 a 19 lipca. A najtrudniej będzie się z tego wykaraskać Kulczykowi. Poseł nie wyklucza złożenia wniosku o przedstawienie billingów telefonicznych Kuny, Żagla, Modeckiego i Kulczyka.
Mikołaj Wójcik

"Nasz Dziennik" 03-11-2004

Autor: Ku8a