Nowa Zelandia nie przyjmie Kacawa
Treść
Premier Nowej Zelandii Helen Clark oświadczyła, że zaplanowana na marzec br. wizyta prezydenta Izraela Mosze Kacawa do tego kraju się nie odbędzie. Przyczyną jej odwołania jest napięcie w stosunkach pomiędzy tymi krajami wywołane w marcu 2004 r. tzw. sprawą agentów Mosadu.
- Nigdy nie spodziewaliśmy się czegoś podobnego od państwa, z którym mieliśmy tradycyjnie dobre stosunki - oświadczyła premier Clark dziennikarzom w związku z odwołaniem wizyty izraelskiego prezydenta. W jej ocenie, obecnie stosunki pomiędzy Nową Zelandią a Izraelem mają "bardzo ograniczony charakter na poziomie dyplomatycznym" i takie pozostaną, dopóki "nie zajdą zmiany". Clark poinformowała również dziennikarzy o sankcjach dyplomatycznych, jakie jej kraj nałożył na Izrael, w szczególności o odmowie przyjęcia listów uwierzytelniających od nowego ambasadora Izraela. Wellington już od jedenastu miesięcy oczekuje szczerych przeprosin władz żydowskich, w których przyznałyby się one oficjalnie do prób wykorzystania agentów Mosadu w tajnych operacjach na terenie Nowej Zelandii.
W marcu 2004 r. dwaj obywatele Izraela Eli Kara i Uriel Mosze Kelman zostali aresztowani za usiłowanie nielegalnego zdobycia wiz i paszportów nowozelandzkich. Uriel Mosze Kelman tłumaczył się w trakcie śledztwa, iż jest doradcą firmy europejskiej specjalizującej się w ochronie ambasad i misji dyplomatycznych. Eli Kara zeznawał, że przyjechał do Nowej Zelandii w sprawach firmy turystycznej z Australii, gdzie pracuje. Obaj przyznali się do fałszowania paszportów i w czerwcu ub.r. zostali skazani na pół roku więzienia i otrzymali nakaz wpłaty po pięćdziesiąt tysięcy dolarów na cele charytatywne. Jednak we wrześniu obaj zostali przedterminowo zwolnieni.
Wprawdzie w akcie oskarżenia nie wspomniano o tym, że Izraelczycy są szpiegami, jednak pośrednio potwierdziła to Helen Clark. - Uważamy, że jest nie do zaakceptowania, iż kraj, z którym Nowa Zelandia ma długą historię przyjaznych stosunków, próbuje w ten sposób naruszyć nasze prawo i suwerenność - stwierdziła wówczas premier Nowej Zelandii.
Po aresztowaniu Izraelczyków nowozelandzki rząd zażądał od Izraela wyjaśnień i przeprosin. Gdy po trzech miesiącach nie nadeszło z Tel Awiwu ani jedno, ani drugie, Nowa Zelandia zawiesiła wizyty państwowe i wymianę dyplomatyczną z Izraelem. - Oczekujemy na moment, w którym rząd Izraela powściągnie swoją pychę i przedstawi wyjaśnienia i przeprosiny, o które prosiliśmy - oświadczyła wówczas Clark. Jednak od tamtej pory w stosunkach nowozelandzko-izraelskich nic się nie zmieniło.
Afera z agentami Mosadu przekroczyła granice Nowej Zelandii, gdy izraelski konsul w Canberze został niedawno wyproszony z Australii - podał izraelski dziennik "Maariw". Operację przeprowadzono bez rozgłosu. Według "Sydney Morning Herald", cichy proces ekstradycji przeprowadzono przed spodziewaną wizytą w Australii prezydenta Mosze Kacawa. Ten sam dziennik podał, że Australijczycy posądzili izraelskiego konsula właśnie o związki z agentami Elim Karą i Urielem Moszem Kelmanem.
Waldemar Moszkowski
"Nasz Dziennik" 2005-02-09 .
Autor: ab