Nikłe szanse na uratowanie polskich alpinistów?
Treść
Rosyjscy ratownicy, którzy od kilku dni bezskutecznie próbowali dotrzeć do dwójki polskich alpinistów w masywie Elbrusu, zmuszeni zostali wczoraj do przerwania akcji ratowniczej. Decyzję tę podjęto z powodu złych warunków atmosferycznych panujących w rejonie lodowca.
Rosjanie tłumaczyli, że takie warunki stanowią poważne zagrożenie dla życia ratowników. - Widzialność praktycznie zerowa. Tam nie da się fizycznie przebywać - powiedział Boris Tiłow, jeden z najbardziej doświadczonych ratowników wysokogórskich w Rosji.
Tiłow, kierownik Stacji Ratownictwa w Terskole, przekonywał, że "dalsze prace na lodowcu nie mają już sensu" i że nie da się usunąć wielotonowych zwałów lodu leżących w rozpadlinie, w którą wcześniej wpadli polscy alpiniści Marta R. i Mirosław S. Rosyjski ratownik potwierdził wiadomość, że jeszcze w czwartek do szczeliny, przed pierwszą grupą ratowników, dotarła dwójka alpinistów z Ukrainy, której udało się nawiązać kontakt głosowy z uwięzioną w szczelinie dwójką alpinistów. - Ogromnie mi żal, że tak to się skończyło. To bardzo smutny przypadek, ale takie są góry - przekonywał.
Kierownik Wydziału Konsularnego Ambasady RP w Moskwie Tomasz Klimański poinformował wczoraj, że na miejsce wypadku udali się ojciec Marty R. i brat Mirosława S. Wraz z dwoma ratownikami z Polski chcą włączyć się do poszukiwań. Rosyjscy ratownicy wyrazili pełną gotowość do udzielenia pomocy.
WM, PAP
"Nasz Dziennik" 2005-08-22
Autor: ab