"Nigdy nie straciliśmy nadziei"
Treść
- Pamiętam ten dzień, 13 grudnia 1981 roku, kiedy ogłoszono stan wojenny. Byliśmy wtedy przerażeni. Przygnębienie ogarnęło cały Naród. Wtedy przyszedł mi do głowy pomysł, żeby całą niedzielę mówić kazanie o nadziei. Gdyby nam ją wtedy zabrali, bylibyśmy pogrzebani - powiedział w sobotę w bazylice OO. Jezuitów ks. prałat Antoni Sołtysik, podkreślając, że nadzieja jest nam, Polakom, potrzebna także dziś i w żadnym wypadku nie wolno nam dać się zastraszyć.
- Wiele razy w historii nasz Naród przeżywał trudne chwile. Nigdy jednak nie straciliśmy nadziei. Pamiętajmy: "Gdy wieje wiatr historii, wielkim ludziom rosną skrzydła" - podkreślał ks. Sołtysik.
- Wyszliśmy z okresu komunizmu z sumieniem, ale z sumieniem okaleczonym. Byliśmy świadomie wychowywani w taki sposób, aby łamać polską duszę. Łamać tych, którzy wierzą w Boga i kochają Polskę. Pierwszym naszym zadaniem jest więc dziś naprawa sumień Polaków - apelował kaznodzieja.
Po Mszy św. przed bazyliką odbył się apel poległych. Po nim delegacje władz samorządowych i organizacji patriotycznych złożyły kwiaty przed tablicą upamiętniającą ofiary stanu wojennego. Kiedy odśpiewano pieśń "Ojczyzna" ks. Stefana Ceberka, w oczach wielu zebranych pojawiły się łzy. - Ofiarą tego czasu jest mój syn, krakowski malarz Jacek Mathiasz. W tym tygodniu obchodziłam szóstą rocznicę jego śmierci - mówiła ze łzami w oczach Halina Mathiasz, matka zmarłego. - Po tym jak został złapany 3 maja 1986 roku, kiedy wracał z Wawelu ze Mszy św., został aresztowany, a potem przez wiele lat prześladowany. Kiedyś "nieznany sprawca" uderzył go tępym narzędziem w głowę. Zrobił się krwiak, później była trepanacja czaszki, paraliż, padaczka i w końcu w wyniku jej kolejnego ataku śmierć.
Ważną częścią krakowskich uroczystości był wykład Marka Lasoty z krakowskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej pod tytułem "Stan wojenny - dobre i złe strony?". Pracownik IPN, przypominając fakty związane z ogłoszonym dwadzieścia dwa lata temu stanem wojennym, przekonywał zebranych, że wojna z Narodem miała i swoje dobre strony. - Od tego momentu nikt w świecie nie miał już złudzeń, czym jest komunizm, czym jest władza pod przewodnictwem generała Jaruzelskiego - mówił Marek Lasota. - Zatrważające jest to, że dziś, po tak długim czasie, kiedy są dowody na to, że nie było mowy o interwencji Moskwy, są ludzie, którzy wciąż mówią o jakimś "złu koniecznym", że są ludzie, którzy pokazują generała Jaruzelskiego jako bohatera narodowego - zakończył swoje wystąpienie naukowiec z IPN.
Mieczysław Pabis, Kraków
Nasz Dziennik 15-12-2003
Autor: DW