Nieznany rzeźbiarz
Treść
W salach Muzeum im. Alfonsa Karnego w Białymstoku można obecnie oglądać wystawę ponadstuletnich rzeźb Konstantego Laszczki (1865-1956). Artysta ten, dziś niestety prawie zapomniany, jest jednym z najwybitniejszych polskich twórców okresu młodopolskiego.
Konstanty Laszczka urodził się Makówcu Dużym. Jego rodzice byli ubogimi chłopami z mazowieckiej wsi. Oprócz Konstantego mieli jeszcze dziesięcioro dzieci. Młody Kostek od dziecka przejawiał talent rzeźbiarski. Często w wolnych chwilach strugał w drewnie podobizny znanych sobie ludzi albo formował je z iłu znalezionego w przydrożnym rowie.
Pewnie nie moglibyśmy dziś cieszyć się pracami Konstantego Laszczki, gdyby nie spotkał on na swojej drodze życia dobrej dziedziczki, pani Ostrowskiej. Ona pierwsza dostrzegła talent młodego chłopaka. Pewnego dnia kazała mu przyjść do dworu. Konstanty posłuchał i przyniósł swoje figurki. Właściciel wsi, w której Kostek mieszkał, Jan Ostrowski obejrzał dzieła młodego chłopa, które bardzo mu się spodobały. Przy najbliższej okazji wziął go ze sobą do Warszawy.
W stolicy dwudziestoletni Konstanty Laszczka trafił najpierw pod opiekę znanego wówczas rzeźbiarza Jana Kryńskiego, który od razu poznał się na jego talencie. Po śmierci Kryńskiego młody rzeźbiarz zaczął studia w warszawskiej Szkole Sztuk Pięknych, w pracowni Ludwika Pyrowicza. Z tego okresu pochodzą pierwsze prace artysty. Przedstawiają one przede wszystkim zwykłych ludzi pokazanych w ich codzienności - "Chłopiec grający na fletni", "Dziewczyny wiejskie".
W roku 1891 w konkursie ogłoszonym przez warszawską Zachętę Laszczka zdobył I nagrodę. Przyznano mu również wtedy państwowe stypendium, dzięki któremu mógł wyjechać na studia do Paryża. Tam poznawał nowe techniki rzeźbienia i zawiązał przyjaźnie z artystami takimi jak Józef Mehoffer czy Stanisław Wyspiański. Będąc pod wpływem malarstwa tego ostatniego, Konstanty Laszczka zaczął wtedy również malować.
Po powrocie do kraju Laszczka, jako dojrzały już artysta, otrzymał od rektora Szkoły Sztuk Pięknych w Krakowie propozycję objęcia katedry rzeźby. Na stanowisku tym pracował przez 35 lat. Swoich studentów uczył, żeby "nie naśladować tego, co już inni zrobili", ale starać się uzyskać indywidualny wyraz i styl. Walczył z kosmopolityzmem w sztuce, promował natomiast tych, którzy tworzyli styl narodowy w rzeźbie. Studentów zachęcał także do ciężkiej pracy nad dziełem. Podczas inauguracji roku akademickiego 1929/1930 Konstanty Laszczka powiedział: "Talent bez nauki to brylant nie obrobiony, który choć jest brylantem nie wydaje blasku". Na tych zasadach wychował wielu później sławnych rzeźbiarzy, takich jak Breyer, Konieczny, Kuna, Niewska, Skoczylas. Uczył też studentów z zagranicy: z Czech, Rosji, Niemiec i Ameryki.
Dobry profesor Konstanty Laszczka dbał nie tylko o nauczenie swoich studentów odpowiednich technik rzeźbiarskich, ale też ważne było dla niego, czy mają oni za co się utrzymać. Za własne pieniądze postawił w Akademii piec ceramiczny i prowadził kurs produkcji naczyń użytkowych. Dzięki temu wielu młodych rzeźbiarzy mogło wypalać w piecu miski, talerze, filiżanki, a potem sprzedawać je, ratując się w ten sposób przed nędzą.
Konstanty Laszczka tworzył we wszystkich formatach rzeźbiarskich - od medalu do monumentalnego pomnika. Rzeźbił w drewnie, glinie, terakocie, kamieniu czy granicie. Wszystkie te materiały potrafił w mistrzowski sposób przetworzyć. Artysta najbardziej upodobał sobie portret. Fascynowały go ludzkie twarze. Mówi się o nim, że potrafił wykuć nie ciało, lecz duszę. Na twarzach jego rzeźb odbite są charaktery i cechy osobowości. Przedstawiane przez Laszczkę kobiety pełne są ciepła i delikatnego wdzięku. Doskonałym przykładem kunsztu artysty jest portret słynnej z urody Julianowej Fałatowej.
Konstanty Laszczka na rok przed śmiercią, żyjąc w warunkach bardzo skromnych, pisał do zaprzyjaźnionej rzeźbiarki: "Ja ruszam się co prawda niemrawo, ale pcham moją taczkę naprzód do wyznaczonego mi przez Boga kresu". Zmarł w Krakowie 23 marca 1956 roku. Jego ciało spoczywa na cmentarzu Rakowickim w rodzinnym grobowcu, na którym stoi wykonana przez wielkiego artystę i człowieka rzeźba Matki Boskiej Bolesnej - jej opiece powierzył on swoją duszę.
Adam Białous, Białystok
Nasz Dziennik 14-11-2003
Autor: DW