Niewygodna przeszłość
Treść
Polska popełnia wielki błąd, kierując się historią w stosunkach politycznych z innymi państwami - stwierdził generał Wojciech Jaruzelski w wywiadzie dla rosyjskiego dziennika "Rossijskaja Gazieta". Jaruzelski próbował usprawiedliwiać politykę, jaką prowadził w czasie swojej prezydentury.
- Przyznaję, że przez wiele lat po wojnie trwaliśmy przy czarno-białej wizji rzeczywistości. My, którzy przybyliśmy ze Wschodu, byliśmy dobrzy, a wartość tych, którzy walczyli o Polskę na Zachodzie, była mniejsza. Teraz wszystko się odwróciło. To źle nie tylko dla nas, tych, którzy budowali nową Polskę po wojnie. To źle dla przyszłych pokoleń - ocenił Jaruzelski. W sposób wyjątkowo perfidny deprecjonując przy tym walkę Polaków w czasie II wojny światowej zarówno w Polsce, jak i w innych częściach Europy. Zdaniem generała, uniezależnienie się Polski od Moskwy stanowiło krok w złym kierunku. Wojciech Jaruzelski uznał przewrotnie, że Rosja zrobiła więcej dla powojennej Polski niż kraje zachodnie. Jednocześnie otwarcie przyznał, iż Okrągły Stół był dziełem rządzącej wówczas ekipy, i sobie przypisał wprowadzenie systemu demokratycznego w Polsce.
Według niego, Polacy grzeszą, uzależniając politykę od historii. - Historia nie powinna zależeć od polityki, podlegać politycznej koniunkturze, stanowić narzędzia w walce politycznej. A my tym dziś grzeszymy - powiedział Jaruzelski, najwyraźniej zapominając o tym, że najskuteczniejszym fałszerzem dziejów byli twórcy totalitarnego systemu, którym tak wiernie służył.
Były prezydent podkreślił, że w trakcie swoich rządów starał się wypełniać obowiązki, tak jak pozwalał mu istniejący ówcześnie system polityczny. Usprawiedliwiał się tym samym za wprowadzenie stanu wojennego. - Uważam, że udało mi się, służąc Polsce - takiej, jaką ona rzeczywiście była w rzeczywiście istniejącym świecie, a nie w abstrakcji, na księżycu - zrobić coś pożytecznego, szczególnie dla sił zbrojnych i bezpieczeństwa kraju - perorował Jaruzelski, wykazując przy tym niewiarygodny wprost brak krytycyzmu i obłudę. Wszystko wskazuje na to, iż Wojciech Jaruzelski, któremu grozi dożywocie za "osiągnięcia" z okresu Polski Ludowej, usiłuje na siłę i wbrew zdrowemu rozsądkowi, o etyce nie wspominając, usprawiedliwić prowadzoną przez siebie oraz swoich partyjnych kolegów politykę. Zadeklarował on przy tym, że bardziej ceni sobie uznanie weteranów i innych organizacji niż wyroki polskich sądów, które, jak dodaje, mimo wszystko szanuje. Podkreślił, że nie broni siebie, tylko całego pokolenia Polaków, "którzy służyli Polsce takiej, jaka była". Jak zaznaczył, w podejmowaniu decyzji kierował się "absolutną koniecznością".
SP, AW, PAP
"Nasz Dziennik" 2008-07-17
Autor: wa