Niewolnicy na plantacjach
Treść
Podczas kontroli skarbowej na jednej z plantacji truskawek w Donauwoeth w Bawarii okazało się, że zatrudnieni do zbioru jagód Rumuni traktowani byli jak niewolnicy. Prawie bez jedzenia pracowali w upale i ponad siły za jednego euro na godzinę. Prokuratura w Oberndorf poinformowała nas wczoraj, że wobec producenta truskawek wszczęto postępowanie wyjaśniające.
Dopiero po donosie któregoś z sąsiadów o nieprawidłowościach panujących na farmie odpowiednie służby niemieckie zainteresowały się losem Rumunów zatrudnionych przy zbiorze truskawek w bawarskiej miejscowości Donauwoerth.
Po wejściu na obiekt należący do jednego z niemieckich plantatorów oczom kontrolerów policji celnej i finansowej ukazał się obraz przypominający czasy przymusowych obozów pracy. Jeden ze świadków stwierdził, że warunki na tej plantacji wiernie przypominały afrykańskie obozy pracy.
Niemiecki pracodawca zatrudnił do zbioru truskawek oprócz wielu Polaków, także 118 pracowników z Rumunii. Mieszkali oni w metalowych niewietrzonych barakach, bez najmniejszego wyposażenia sanitarnego. Na około dziewięciu metrach kwadratowych zakwaterowano po cztery osoby.
Sprawa nabrała rozgłosu, gdy wynędzniali Rumuni zaczęli głodni chodzić po okolicy.
Kontrolerzy stwierdzili, że większość Rumunów została zatrudniona na czarno, wszystkie kontenery postawiono bez zezwolenia. Wobec plantatora wszczęto postępowanie karne i skarbowe.
Waldemar Maszewski, Hamburg
"Nasz Dziennik" 2007-06-19
Autor: wa