Nieważne, kto strzela - mówi Maciej Żurawski
Treść
Długo, ponad półtora roku czekał Pan na bramkę w narodowej drużynie.
- I oczywiście się z niej cieszę, jak każdy napastnik. Z drugiej strony, zawsze powtarzałem i czynię to teraz, iż dla mnie nie jest najważniejsze, kto bramki zdobywa, ważne, by przynosiły trzy punkty. To był nasz cel na mecze z Azerbejdżanem i Armenią, i udało się go zrealizować. To mnie cieszy najbardziej.
Zdobyty gol wyraźnie dodał Panu jednak skrzydeł.
- Czy ja wiem? Jestem w reprezentacji i zawsze chcę dla niej grać jak najlepiej. Bramki, choć ważne, nie są najistotniejsze. Liczy się dobro drużyny.
Pojedynek z Armenią nie był najlepszy w waszym wykonaniu, w drugiej połowie rywale kilka razy pokazali lwi pazur.
- Ale nie stworzyli ani jednej sytuacji i nam nie zagrozili. Fakt, popełniliśmy sporo błędów, które wynikały przede wszystkim ze zmęczenia. Gra długimi momentami się nam nie układała i sami byliśmy z tego powodu niezadowoleni. Na pewno odczuwaliśmy trudy spotkania z Azerbejdżanem, które wbrew pozorom kosztowało nas sporo sił. Wygraliśmy skromnie, ale zdobyliśmy trzy punkty.
I jesteście liderem grupy, a najgroźniejsi rywale tracą punkty.
- Ostatnimi czasy wydarzyło się sporo niespodzianek, co jest ostrzeżeniem także dla nas. Okazuje się bowiem, iż nawet Kazachstan i Azerbejdżan są w stanie powstrzymać teoretycznie dużo silniejsze drużyny i nie są chłopcami do bicia. Pisk
"Nasz Dziennik" 2007-03-30
Autor: wa