Nieugięty Benitez
Treść
Jerzy Dudek, który od początku sezonu nie wystąpił w żadnym oficjalnym meczu FC Liverpoolu, coraz poważniej zastanawia się nad opuszczeniem najlepszej drużyny minionej edycji Ligi Mistrzów. Nie chce o tym jednak słyszeć trener Rafael Benitez. Hiszpan zapewnia, że reprezentant Polski wkrótce dostanie swą szansę.
- Odbyłem długą rozmowę z Benitezem. Hiszpan nie chce słyszeć o odejściu Dudka. Twierdzi, że jest mu potrzebny i zapewnia, że w najbliższym czasie dostanie szansę gry. Podkreślił, że w grudniu czeka jego zespół dziesięć meczów i Dudek jest mu niezbędny, choć oczywiście nie może określić, w ilu meczach zagra i kiedy - powiedział menedżer polskiego bramkarza Jan de Zeeuw. Trener "The Reds" stanowczo podkreślił, iż temat transferu czy wypożyczenia Dudka dla niego nie istnieje. Argumenty, że zawodnik musi regularnie grać, by znaleźć się w polskiej kadrze na mistrzostwa świata, nie zrobiły na nim żadnego wrażenia. - Benitez uważa, że Jurek jest bramkarzem tej klasy, że polski selekcjoner musi brać go pod uwagę, niezależnie od tego, czy regularnie występuje w klubie, czy nie
- stwierdził de Zeeuw.
Czy i kiedy Dudek stanie zatem między słupkami bramki Liverpoolu? Trudno powiedzieć, bo drużyna ostatnio spisuje się dobrze, wygrywa mecze, a zwycięskiego składu się nie zmienia. Benitez konsekwentnie stawia na sprowadzonego przed sezonem rodaka José Reinę i nawet nie myśli o posadzeniu go na ławkę rezerwowych. Więcej, zaprosił na tygodniowe testy bramkarza reprezentacji Anglii do lat 19 Davida Marshalla, który na co dzień występuje w trzecioligowym zespole Milton Keynes Dons. Rozgoryczeniu i zniecierpliwieniu Dudka, dla którego priorytetem jest wyjazd na mistrzostwa świata, nie można się zatem dziwić.
Szansą dla naszego reprezentanta jest jedynie napięty kalendarz gier. Oprócz Premier League i Ligi Mistrzów piłkarzy Liverpoolu czeka bowiem wyjazd do Japonii na klubowe mistrzostwa świata. Reina musi kiedyś odpocząć. W tym sezonie Dudek nie wystąpił w żadnym oficjalnym meczu Liverpoolu, a jedynie dwukrotnie w rezerwach.
Pisk, PAP
"Nasz Dziennik" 2005-12-01
Autor: ab