Niespodzianka Krystyny Pałki
Treść
Po cichu liczyliśmy nawet na medal, a skończyło się na sporym rozczarowaniu - Paulina Ligocka nie zdołała nawet awansować do szerokiego finału snowboardowej konkurencji halfpipe, zmagania kończąc na słabym, 17. miejscu. Mile zaskoczyła nas za to Krystyna Pałka. 23-letnia biatlonistka z Zakopanego w świetnym stylu - i na wysokiej szóstej pozycji - zakończyła bieg na 15 km. Jako jedyna zawodniczka w stawce ani razu nie pomyliła się na strzelnicy! Jak dotąd to najlepsze miejsce wywalczone przez reprezentanta Polski w 20. Zimowych Igrzyskach Olimpijskich.
Celne oko Pałki
Wczorajsze zmagania na biatlonowej trasie dostarczyły wielu emocji. Nie obyło się też bez dramatów i to z udziałem najlepszych, wielkich faworytów. Niespodzianek nie było tylko na początku zmagań, gdy uformowała się czołówka z głównymi kandydatkami do złotego medalu - Norweżką Liv Grete Poiree i broniącą złotego medalu z Salt Lake City, Niemką Andreą Henkel. Obie panie nie tylko znakomicie biegły, ale i rewelacyjnie strzelały. Gdy po raz ostatni pojawiły się na strzelnicy, wydawało się, że między sobą stoczą walkę o pierwsze miejsce. I tu rozegrał się dramat. Henkel pomyliła się dwa razy, przez co straciła medalową szansę. Ale i tak to było nic w porównaniu z rywalką - bo oto Poiree, która tak marzyła o pierwszym w karierze złocie olimpijskim, zaliczyła aż trzy (!) niecelne strzały. Nie wytrzymała presji, stres ją sparaliżował.
Niepowodzenie obu znakomitych zawodniczek bezlitośnie wykorzystała Swietłana Iszmuratowa. Rosjanka nie dość, że bardzo dobrze biegła, to jeszcze wyśmienicie strzelała. Pomyliła się tylko raz i to wystarczyło. Została mistrzynią olimpijską! 33-letnia zawodniczka wyprzedziła o 45,5 s swoją rodaczkę, triumfatorkę sprzed czterech lat w biegu na dochodzenie, Olgę Pylewą (również jedno "pudło"). Trzecie miejsce zajęła Niemka Martina Glagow (50,34 s straty), a czwarte inna Rosjanka Albina Achatowa. Andrea Henkel uplasowała się na piątej pozycji, Liv Grete Poiree była dziesiąta.
Największą rewelacją wczorajszego biegu była jednak Polka Krystyna Pałka. Niespełna 23-letnia zakopianka jako jedyna nie pomyliła się ani razu na strzelnicy, co jest wyczynem godnym wielkiego uznania. Spokojna, pewna siebie, nieodczuwająca presji strzelała znakomicie, zadziwiając obserwatorów. Biegła również nieźle, stąd znakomite szóste miejsce - najlepsze spośród dotychczasowych lokat wywalczonych w Turynie przez reprezentantów Polski. Do zwyciężczyni Pałka straciła 2,26 min.
Pozostałe nasze biatlonistki spisały się wczoraj bardzo słabo. Magdalena Gwizdoń - na którą liczyliśmy najbardziej - zajęła 34. pozycję (4 rundy karne). Katarzyna Ponikwia była 57. (4), a Magdalena Grzywa - 72. (aż 11).
Po cichu marzyliśmy o medalu...
Z ogromnymi nadziejami oczekiwaliśmy wczorajszego występu Pauliny Ligockiej w halfpipe. Optymiści liczyli nawet na medal, wszak w ostatnich zawodach Pucharu Świata w tej konkurencji Polka spisywała się świetnie. Wczoraj jednak było źle. Nasza reprezentantka nie zdołała przejść eliminacji i została ostatecznie sklasyfikowana na 17. miejscu. Wpierw - w pierwszym przejeździe - nie udało się jej zająć miejsca w czołowej szóstce, które automatycznie dawało awans do szerokiego finału. Otrzymała notę 31,8 pkt - i została wyraźnie skrzywdzona przez sędziów. Wykonała bowiem bardzo ładny i poprawny program, który powinien być zdecydowanie wyżej oceniony. Ligocka musiała zatem liczyć na dobry drugi przejazd kwalifikacyjny i - niestety - nie udało się. Nie wykonała swojego głównego punktu przejazdu - trików 720 i Haakon Flip - i, co ciekawe, również dostała notę 31,8 pkt. Na awans to nie wystarczyło.
A w halfpipe rządziły Amerykanki. Złoty medal zdobyła Hannah Teter, srebrny jej rodaczka Gretchen Bleiler, a brązowy Norweżka Kjersti Buaas.
Panczeniści - daleko
Słabo zaprezentowali się wczoraj dwaj nasi panczeniści - Artur Waś i Maciej Ustynowicz - w biegu na 500 m. Polacy byli tylko tłem dla najlepszych, zajmując odległe miejsca - odpowiednio 32. i 36. Złoty medal zdobył Amerykanin, który jako jedyny w obydwu przejazdach uzyskał czasy poniżej 35 s - 34,82 i 34,94. Cheek wyprzedził Rosjanina Dmitrija Dorofiejewa i reprezentanta Korei Południowej Lee Kang-Seok.
Wczorajszym programem dowolnym z igrzyskami pożegnała się nasza rutynowana para sportowa, Dorota Zagórska i Mariusz Siudek. Polacy pojechali dobrze, ogółem uplasowali się na niezłej, dziewiątej pozycji.
Po dwóch (z czterech) ślizgach jest nasza saneczkarka Ewelina Staszulonek. 21-letnia zawodniczka kiepsko wypadła w pierwszym, gdy uzyskała dopiero 19. czas. W drugim było lepiej (13.), co pozwoliło jej awansować na 16. pozycję w klasyfikacji łącznej. Trzy czołowe miejsca zajmują Niemki, a prowadzi Sylke Otto.
Piotr Skrobisz
"Nasz Dziennik" 2006-01-14
Autor: ab