Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Niemczyk zrezygnował!

Treść

Polskie siatkarki przegrały wczoraj w chińskim Ningbo z Kubą 2:3 (25:18, 27:25, 15:25, 16:25, 9:15) w pierwszym meczu ostatniego turnieju z cyklu Grand Prix. Wiadomością dnia była jednak decyzja trenera Andrzeja Niemczyka, który zrezygnował z pracy z kadrą! Na razie zastępować go będzie dotychczasowy asystent Ireneusz Kłos.
W polskiej drużynie źle się dzieje. Mistrzynie Europy są bez formy, wczoraj przegrały siódmy kolejny mecz w GP i jako jedyna drużyna pozostają wciąż bez wygranej na koncie. Kilka dni temu kłótnia trenera z Małgorzatą Glinką zakończyła się wyrzuceniem z kadry jednej z najlepszych zawodniczek świata. Atmosfera w kadrze i wokół niej zrobiła się fatalna. We wczorajszym meczu z Kubą drużynę prowadził dotychczasowy asystent Niemczyka, Ireneusz Kłos. Mimo to nic nie wskazywało na "bombę", która wybuchła tuż po południu - okazało się, że Niemczyk poinformował zespół oraz sztab szkoleniowy o rezygnacji z pracy. Sytuacja w kadrze oraz decyzja szkoleniowca będą tematem najbliższego posiedzenia Zarządu Polskiego Związku Piłki Siatkowej, które odbędzie się w przyszły czwartek. Być może wówczas poznamy nazwisko ewentualnego następcy. Nie da się jednak ukryć, że tuż przed najważniejszą imprezą sezonu - mistrzostwami świata w Japonii - sytuacja w naszej kadrze stała się dramatyczna. Nic nie wskazuje na to, by mogło być lepiej, bo czy można w ciągu dwóch miesięcy poukładać i przygotować jak należy rozbity zespół? Polski zespół marzył o odegraniu czołowej roli na mistrzostwach, o włączeniu się do walki o medale. Dziś wydaje się to nierealne. Mistrzynie Europy znalazły się na dużym zakręcie.
Te wydarzenia nie mogły pozostać bez wpływu na nasze reprezentantki, które wczoraj walczyły z faworyzowaną Kubą. Mimo to Polki dość niespodziewanie były blisko sukcesu. W pierwszych dwóch setach radziły sobie bowiem doskonale, grały pewnie, zdecydowanie. I kiedy wydawało się, że wszystko zmierza ku dobremu, nagle stanęły w miejscu. Kolejne dwie partie przegrały w fatalnym stylu, nie lepiej wypadły w decydującym tie-breaku. - Szkoda dzisiejszego spotkania, bo zwycięstwo było w zasięgu ręki. Przez pierwsze dwa sety dziewczyny zagrały bardzo dobrze zagrywką, która wymuszała na rywalkach prostą grę skrzydłami, przez co my mieliśmy ułatwione zadanie w bloku. Niestety, trzy kolejne sety należały do Kubanek i to one zwyciężyły w tym meczu - skomentował trener Kłos. Dziś Polki zagrają z niezwykle mocnymi Chinkami, w niedzielę z Azerkami. Czy doczekamy się pierwszej wygranej? Jak nasze zawodniczki zareagują na wszystko to, co spadło na nie w ostatnich dniach?
Pisk

"Nasz Dziennik" 2006-09-02

Autor: mj