Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Niebezpieczne przejazdy

Treść

Do ilu jeszcze musi dojść wypadków, ile ludzi musi jeszcze zginąć, aby wreszcie został rozwiązany problem z niebezpiecznymi przejazdami kolejowymi.
Nie ma praktycznie miesiąca, aby na przejazdach kolejowych nie dochodziło do wypadków. Niewątpliwie ostatni jest najbardziej wstrząsający. Na niestrzeżonym przejeździe kolejowym pomiędzy Mińskiem Mazowieckim a Pilawą pod pociąg InterRegion "Gałczyński" wjechał szkolny autobus. Na miejscu zginęły trzy osoby: 60-letni kierowca oraz dwoje dzieci w wieku 14 i 15 lat. Rannych zostało dwanaście osób. Według policyjnych ustaleń zawinił kierowca, który nie zatrzymał się przed przejazdem. Przypomnijmy, że w lutym NIK opublikowała raport, z którego wynika, iż przejazdy kolejowe są najsłabszym ogniwem w systemie bezpieczeństwa ruchu drogowego i kolejowego. Ich urządzenia techniczne były nienowoczesne i w większości zużyte. Jednak kontrolerzy Izby zauważyli, że taki stan nie jest tylko i wyłącznie winą PKP PLK, zarządcy kolejowej infrastruktury. Według nich, obowiązujące przepisy wymagają zmian, m.in. potrzebna jest nowelizacja ustawy o drogach publicznych umożliwiającej partycypację w kosztach budowy, modernizacji, utrzymania i ochrony skrzyżowań dróg z liniami kolejowymi. Nie można przecież zrzucać wszystkich kosztów na kolej. Rzecznik spółki odpowiedzialnej za zarządzanie infrastrukturą PKP Polskie Linie Kolejowe Krzysztof Łańcucki stwierdził, że spółka szanuje ustalenia NIK i będą one wykonane. Przypomniał też, że kontrolerzy Izby nie powiedzieli nigdzie o złej woli zarządcy drogi kolejowej, a zwrócili uwagę na niedoskonały system prawny regulujący działanie przejazdów kolejowych. - Kolej jest jedynym podmiotem finansującym i utrzymującym przejazdy, a tam spotykają się dwa rodzaje transportów, z których kolej na pewno nie niszczy nawierzchni drogowej - stwierdził Łańcucki.
Robert Popielewicz

"Nasz Dziennik" 2005-03-17

Autor: ab