Nie znam się na prywatyzacji
Treść
Wieczerzak kłamie, mówiąc, że otrzymał, podobnie jak były prezes PZU Władysław Jamroży, polecenie odsprzedania akcji BIG Banku Gdańskiego na rzecz Banco Comercial Portugues - zeznał przed sejmową komisją śledczą ds. zbadania prawidłowości prywatyzacji PZU Emil Wąsacz, były minister skarbu. Bronił on podpisanej przez siebie umowy o sprzedaży 30 proc. akcji PZU na rzecz Eureko i BIG Banku Gdańskiego. Podtrzymywał, że była to transakcja korzystna dla Skarbu Państwa. Unikał jednak odpowiedzi na szczegółowe pytania. Mówił, że nie zna się na prywatyzacji i jest menedżerem.
Były minister Skarbu Państwa Emil Wąsacz, który 5 listopada 1999 roku podpisał umowę prywatyzacyjną PZU, zeznając w sobotę przed komisją, zarzucił Grzegorzowi Wieczerzakowi, byłemu prezesowi PZU "Życie", kłamstwo.
- Zapoznałem się z zeznaniami Wieczerzaka i jest to kłamstwo - zapewniał posłów Emil Wąsacz. Były minister skarbu w rządzie Jerzego Buzka zaprzeczył, jakoby pięć lat temu polecił prezesom PZU i PZU "Życie" zawrzeć porozumienie o odsprzedaniu posiadanych przez PZU akcji BIG Banku bankowi Banco Comercial Portugues. Do tej transakcji miałoby dojść, gdyby Eureko i BIG Bank nie przejęły PZU. Grzegorz Wieczerzak w swoich zeznaniach powoływał się właśnie na takie polecenie. Przekonywał, że przygotowania do prywatyzacji PZU były prowadzone, gdy firmie groziło wprowadzenie zarządu komisarycznego. Twierdził, że na etapie wyboru inwestora politycy nie kontaktowali się z nim w tej sprawie.
Tak jak wszyscy świadkowie Wąsacz skorzystał z możliwości złożenia oświadczenia. Tłumaczył w nim okoliczności prywatyzacji PZU i podjęcia decyzji o sprzedaży akcji. Podkreślił, że w grudniu 1998 roku Państwowy Urząd Nadzoru Ubezpieczeń zażądał od ministra skarbu dokapitalizowania PZU, który nie spełniał wymogów ustawy ubezpieczeniowej. Według niego, oferty konkurentów - o których już mówiono przed komisją - były gorsze. Podkreślił, że oferta francuskiej Axy była "zdecydowanie gorsza". - Axa dąży do zmarginalizowania przejmowanych firm - mówił Wąsacz. Podobnie ocenił plany niemieckiego Allianza. - Oferta Eureko była najlepsza, dlatego lobbowałem za jej przyjęciem - deklarował Wąsacz. Zapewnił, że nie było żadnych nacisków politycznych na wybór inwestora.
Posłowie chcieli się dowiedzieć, czy umowa prywatyzacyjna PZU nie została sfałszowana. Chcieli wyjaśnić, dlaczego w umowie prywatyzacyjnej, podpisanej 5 listopada 1999 r., ręcznie została zmieniona data tzw. dnia wykonania umowy, czyli dnia zapłaty za 30 proc. akcji PZU. Pierwotnie wydrukowana data 15 listopada została ręcznie zmieniona na 10 listopada 1999 r. Jednak Wąsacz nie potrafił wyjaśnić tych zmian. Stwierdził, że nie widzi swojej parafy, a powinna ona znajdować się na umowie, by zmiana była wiążąca. - Nie pamiętam faktu przerobienia daty - stwierdził.
Członków komisji nie zadowoliły jego tłumaczenia. Według nich, były minister próbuje zrzucić odpowiedzialność za swoją rolę przy prywatyzacji spółki na urzędników ministerstwa skarbu. Posłowie zauważają, że Wąsacz to jedna z tych osób, które miały bardzo znaczący udział w procesie prywatyzacji PZU. Przewodniczący komisji Janusz Dobrosz (LPR) zapewnił, że pomimo wrażenia, iż zeznania świadka nic nie wniosły, komisja cały czas posuwa się naprzód. - Jesteśmy w posiadaniu wielu dokumentów, które nas do prawdy doprowadzą. Pomimo podziałów politycznych wszyscy jesteśmy jednego zdania, że prywatyzacja PZU była prowadzona jak prywatyzacja jakiegoś kurnika - stwierdził Dobrosz. Komisja zamierza przesłuchać ówczesne kierownictwo nadzoru ubezpieczeniowego. Przemysław Gosiewski (PiS) złożył wniosek o łączne ponowne przesłuchanie Emila Wąsacza i Alicji Kornasiewicz. Według posła, powód jest prosty. Oboje złożyli sprzeczne zeznania i każde z nich tłumaczyło, że nie uczestniczyło w prywatyzacji największego polskiego ubezpieczyciela.
Robert Popielewicz
BIG Bank Gdański, obecnie Bank Millennium, był bankiem państwowym, teraz Skarb Państwa nie ma w nim żadnych udziałów. Obecnie właścicielem 50 proc. akcji jest Banco Comercial Portugues. W styczniu 2000 r. kontrolę nad BIG Bankiem Gdańskim na kilka dni przejął Deutsche Bank. Było to możliwe dzięki umowom sprzedaży akcji BIG BG posiadanych przez PZU i PZU "Życie", podpisanym przez prezesów Wieczerzaka i Jamrożego w przeddzień planowanej sprzedaży PZU BIG Bankowi Gdańskiemu oraz Eureko. Wówczas zaczął się konflikt Jamrożego i Wieczerzaka z ministrem skarbu i z Eureko, ponieważ kupno akcji BIG BG przez DB oznaczało wejście Niemców do PZU wbrew planom resortu skarbu. Ponadto, jak sugerował Wieczerzak, przejęcie BIG BG przez Niemców spowodowałoby odkrycie uprawianej w BIG Banku Gdańskim kreatywnej księgowości.
RP
"Nasz Dziennik" 2005-03-21
Autor: ab