Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Nie zgadzają się na zwolnienia

Treść

Ważą się losy firmy i pracowników Krośnieńskich Hut Szkła - największego w Polsce producenta szkła gospodarczego. W referendum strajkowym załoga zdecydowała o zaostrzeniu protestu przeciwko grupowym zwolnieniom, które mają dotknąć aż 1200 spośród 4 tys. pracowników, z których kilkuset już otrzymało wypowiedzenia. Związki zawodowe uważają, że nie ma podstaw do zwolnień aż w tak dużej skali. Sytuacja w KHS staje się coraz bardziej napięta. Z zakładu zwolniono już ponad 340 osób, ale to nie koniec redukcji. Rozważane jest wygaszenie kolejnej wanny, a to, jak powiedział nam Tadeusz Majchrowicz, przewodniczący Zarządu Regionu Podkarpacie NSZZ "Solidarność", oznacza niechybne zwolnienie kolejnych kilkuset hutników. Docelowo odejść ma z pracy aż 1200 osób. Zarząd krośnieńskiej spółki utrzymuje cały czas, że przyczyną redukcji etatów jest pogarszająca się sytuacja ekonomiczna huty wywołana spadkiem zamówień eksportowych na ręcznie formowane szkło. Z kolei pracownicy twierdzą, że sytuacja ekonomiczna ich zakładu nie jest aż tak dramatyczna i nie ma ekonomicznego uzasadnienia dla tak dużych zwolnień. Związki twierdzą, że pogorszenie kondycji KHS to wynik błędów w zarządzaniu i z tego powodu wątpią też, czy drastyczne cięcia kadrowe poprawią sytuację ekonomiczną spółki. Jak wynika ze sprawozdania KHS, które zatwierdziło zgromadzenie akcjonariuszy, huta w ubiegłym roku miała blisko 2 mln zł zysku. Według załogi, potwierdza to tylko opinię, że faktyczną przyczyną redukcji zatrudnienia jest odwet właściciela za domaganie się podwyżek płac. Hutnicy z ręcznej produkcji zarabiają 1,3 tys. zł netto, ale np. kobiety na stanowiskach pomocniczych tylko 900 złotych na rękę. Pracowników bulwersuje szukanie oszczędności ich kosztem, gdy w tym samym czasie zarząd lekką ręką wydaje duże pieniądze na organizację posiedzenia zgromadzenia akcjonariuszy w warszawskim hotelu Holiday Inn. Miało to także służyć utajnieniu obrad przed pracownikami. - Nie sposób zrozumieć, że w sytuacji, kiedy mówi się o tragicznej kondycji spółki, kiedy brakuje środków na fundusz socjalny, zarobki wypłaca się w ratach i kosztem zwalnianej załogi szuka się oszczędności. Z drugiej strony szasta się pieniędzmi na organizację walnego zgromadzenia w warszawskim hotelu, podczas gdy zwykle robiono to na miejscu w Krośnie. Wszystko po to, by - przepraszam za to wyrażenie - "hołota nie przeszkadzała w obradach" - uważa Tadeusz Majchrowicz. Związki podkreślają, że zarząd przeszkadza im w statutowej działalności. Nawet ostatnie referendum strajkowe odbyło się nie na wydziałach, ale w stołówce, już poza zakładem. Załoga chce zaostrzyć protest przeciw zwolnieniom. Jaką przyjmie on formę - zdecyduje komitet strajkowy. Mariusz Kamieniecki "Nasz Dziennik" 2008-07-03

Autor: ab