Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Nie zabijaj: zgorszenie

Treść

Dużo mówiliśmy już o różnych grzechach przeciwko życiu w jego wymiarach fizycznych, którego wartość chroni V przykazanie Boże. "Nie zabijaj" znaczy - nie pozbawiaj życia osoby niewinnej, chroń życie własne i innych, szanuj zdrowie psychiczne i fizyczne, troszcz się o ten dar Boży. Katechizm Kościoła Katolickiego, prezentując zobowiązania moralne wynikające z V przykazania Bożego, dużo miejsca poświęca poszanowaniu duszy drugiego człowieka i zgorszeniu.

Może to kogoś zdziwić. Tymczasem trzeba pamiętać, że człowiek jest istotą obdarzoną życiem nie tylko fizycznym i psychicznym, ale także duchowym. Zabić człowieka można nie tylko fizycznie. Można uczynić go martwym duchowo, chociażby pozbawiając go sensu życia, okaleczając w jego relacji z Bogiem i bliźnimi, zabierając mu wiarę i nadzieję, sprawiając, że przestanie z własnego wyboru być tym, kim jest. Nie bez przyczyny Kościół mówi o śmierci duchowej. Można zabić sumienie własne i innego człowieka poprzez zgorszenie. Jest ono grzechem ciężkim, "jeśli uczynkiem lub zaniedbaniem dobrowolnie doprowadza drugiego człowieka do poważnego wykroczenia" (KKK, nr 2284).
I tak na przykład rodzice mogą zniszczyć w duszy dziecka wiarę i miłość do Boga poprzez zaniedbanie wychowania religijnego. Mogą sprawić, że dziecko stanie się bezbożne poprzez swe lenistwo duchowe, lekceważenie obowiązków religijnych, gorszący styl życia, nałogi i wady. Do nich szczególnie odnoszą się słowa Jezusa: "I kto by przyjął jedno takie dziecko w imię moje, Mnie przyjmuje. Lecz kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą we Mnie, temu byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza" (Mt 18, 5-6). Podobnie wiele zła innym mogą uczynić nauczyciele i wychowawcy, którzy, nie mając odwagi stawiać swoim podopiecznym wymagań moralnych, pochwalają lub milcząco tolerują ich złe zachowania. Również ci, którzy namawiają do grzechu, wciągają w jego sidła, są źródłem moralnej trucizny i wobec Boga odpowiadają za tych, którzy idą na zatracenie za ich słowem i przykładem. Nie tylko w czasach Jezusa pojawiali się gorszyciele, którzy siali zamęt w duszach innych ludzi i cieszyli się z tego, że poprzez swe idee sprowadzali innych na drogę grzechu. "Zgorszenie może być spowodowane przez prawo lub instytucje, przez modę lub opinię publiczną" (KKK, nr 2286).
Współcześnie również spotykamy wiele osób, a nawet całe grupy zrzeszone w różne partie polityczne, organizacje i stowarzyszenia, które gorliwie zabiegają o to, aby zatruwać ducha już nie pojedynczych osób, ale całego narodu. Nienawidzą oni szczerze Kościoła i robią wszystko, aby osłabić jego wpływ na życie społeczne i osobiste. Co boleśniejsze, w samym Kościele spotykamy takich, którzy podając się za katolików, głoszą zasady niezgodne z nauką Kościoła. Można się zastanawiać, co popycha tych ludzi do takiej gorliwości w osłabianiu wiary i zniekształcaniu sumień? Dlaczego dwoją się i troją w propagowaniu zła, zachęcaniu do grzechu? Dlaczego tak bardzo zależy im na tym, aby zniszczyć koncepcję chrześcijańskiej rodziny, popierać aborcję, eutanazję, hedonizm, rozwiązłość seksualną? Myślę, że przede wszystkim mamy tutaj do czynienia z oddziaływaniem szatańskim (pokusa), ale również ze zwyczajną ludzką zazdrością. Osoby te, zniszczywszy w sobie pewne wartości, nie mogą znieść tego, by inni je posiadali. Jeśli nie ma w nich wiary, czystości serca, szczęścia i pokoju wewnętrznego, pragną pozbawić tego innych. Zazdrość sprawia, że chcą, aby inni byli równie ubodzy duchowo jak oni. Trudno byłoby inaczej zrozumieć ich organiczną wręcz nienawiść do tego, co Boże i święte. Niektórzy sieją zgorszenie, aby - wciągając inne osoby w zło, usprawiedliwić swoje słabości i grzechy. Pragną pokazać, że nie tylko oni są źli, a grzech jest normą postępowania. Pan Jezus powiedział surowe słowa: "Biada światu z powodu zgorszeń! Muszą wprawdzie przyjść zgorszenia, lecz biada człowiekowi, przez którego dokonuje się zgorszenie" (Mt 18, 7). Weźmy je sobie do serca, abyśmy nie znaleźli się w gronie gorszycieli.
ks. Zbigniew Sobolewski
"Nasz Dziennik" 2007-11-23

Autor: wa