Nie zabijaj
Treść
"Naród, który zabija własne dzieci, jest narodem bez przyszłości" - te słowa Jana Pawła II niestety nie do wszystkich dotarły za Jego życia doczesnego. W katedrze warszawsko-praskiej pw. św. Floriana w nocnym czuwaniu modlitewnym w intencji dzieci poczętych zagrożonych tzw. aborcją bardzo liczny udział wzięła młodzież.
Nie od dziś jesteśmy świadkami pozbawiania prawa do życia słabych i bezbronnych ludzi, takimi są też niewątpliwie dzieci poczęte. W encyklice "Evangelium vitae" Jan Paweł II zauważył, że przerywanie stanu błogosławionego jest odrażającą zbrodnią i trudno wyobrazić sobie dramat bardziej straszliwy w swej moralnej wymowie. Napominał, że "życie ludzkie, jako cenny dar Boży, jest święte i nienaruszalne, co oznacza w szczególności, że absolutnie niedopuszczalne jest przerywanie ciąży i eutanazja".
Mimo brzydkiej pogody i późnej pory w czuwaniu modlitewnym w intencji dzieci poczętych zagrożonych tzw. aborcją i ich rodzin wzięło udział liczne grono wiernych. Znaczną ich część stanowili młodzi ludzie, a więc właśnie ci, w których nadzieję widział Jan Paweł II. Czuwanie rozpoczęło przedstawienie Teatru Adonai z Legionowa. Występ był krótki, śmiały w formie, ale bardzo sugestywny. Młodzi aktorzy pokazali, jakie jest podejście większości społeczeństwa do zabijania dzieci poczętych. W trakcie czuwania, odpowiadając na prośbę Ojca Świętego o modlitwę w Jego intencji, ksiądz arcybiskup Sławoj Leszek Głodź celebrował w katedrze uroczystą Mszę Świętą. Następnie wierni mogli dalej uczestniczyć w czuwaniu zorganizowanym przez stowarzyszenie KONAR oraz Diakonię Życia Ruchu Światło-Życie Diecezji Warszawsko-Praskiej.
Stwierdzenie, że Polska wymiera, nie będzie przesadne. Liczba dzieci zmniejszyła się tak, że nie wystarczy na zastąpienie odchodzących pokoleń. Według statystyk pokolenia są odnawiane zaledwie w nieco ponad 60 proc. Ten stan spowodowany jest nie tylko rezygnacją młodych małżeństw z powiększania rodziny lub odkładaniem poczęcia dziecka na później, ale także sytuacją ekonomiczną rodzin, która jest z roku na rok gorsza. Państwo natomiast, zamiast zwiększać pomoc skierowaną do najuboższych, woli podnosić wydatki na cele, które pogłębiają ten proces.
RP
"Nasz Dziennik" 2005-04-11
Autor: ab