Nie tracą nadziei
Treść
Od dwóch miesięcy trwa strajk okupacyjny w Chłodni "Igloopol" w Dębicy. 250-osobowa załoga domaga się wypłaty zaległych pensji z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych, a ponadto rozliczenia osób odpowiedzialnych za upadek zakładu.
"Igloopol" - niegdyś potentat na krajowym rynku mrożonek i przetwórstwa płodów rolnych, przeżywa poważne kłopoty. Długi firmy, m.in. wobec banków, ZUS-u i plantatorów, przekroczyły trzykrotnie wartość zakładu i wynoszą już ponad 150 mln zł. W marcu 2004 r. Sąd Gospodarczy w Krakowie ogłosił upadłość zakładu z możliwością zawarcia ugody z wierzycielami, którą w grudniu zamienił na upadłość likwidacyjną. Decyzję sądu zaskarżył były właściciel i sprawa wróciła do punktu wyjścia. Załoga, która niedawno otrzymała wypowiedzenia, oraz wierzyciele domagają się przyspieszenia czynności sądowych i uprawomocnienia upadłości zakładu. Obawiają się, że w przypadku umorzenia przez sąd decyzji o likwidacji chłodnie wrócą do poprzedniego właściciela, głównego ich zdaniem winowajcy i sprawcy upadku dobrze niegdyś prosperującej firmy. Prywatyzację chłodni i nabycie udziałów spółki przez właściciela firmy "Zgoda" z Krakowa bada też dębicka policja i prokuratura.
W opinii załogi, upadłość firmy była z góry ukartowana. Jak powiedział nam Marek Górzan, szef "Solidarności 80" w dębickim zakładzie, proceder wyprowadzania majątku z zakładu trwał od dłuższego czasu. - Najwartościowsze i niezbędne do sprawnego funkcjonowania przedsiębiorstwa składniki majątkowe zostały jeszcze przed marcem 2004 r. przekazane na podstawie umów cywilno-prawnych i aktów notarialnych innym podmiotom prawnym. Uczynił to były zarząd Chłodni "Igloopol" z jej właścicielem na czele. Śmiało można powiedzieć, że było to działanie z premedytacją na szkodę zakładu i pracowników - wyjaśnia związkowiec. Dodaje, że zaskarżenie decyzji o likwidacji "Igloopolu" przez właściciela i odwlekanie w czasie uprawomocnienia upadłości szkodzą spółce i uniemożliwiają syndykowi podjęcie działań w kierunku sprzedaży bądź wydzierżawienia chłodni. - Jest to tym bardziej pilne, że zbliża się czas podpisywania umów kontraktacyjnych z plantatorami. W przeciwnym wypadku zakład bez właściciela, mimo posiadanych mocy przerobowych, zostanie bez surowca do produkcji - podkreśla Marek Górzan. W opinii zdesperowanej załogi, uprawomocnienie wyroku o upadłości umożliwi wydzierżawienie zakładu jednemu z czterech inwestorów i stworzy szanse na wznowienie produkcji. Pracownicy Chłodni "Igloopol" w Dębicy mają już dość upokorzeń i - jak twierdzą - nie zamierzają dalej żyć na garnuszku opieki społecznej. - Chcemy uczciwie zapracować na godny byt swój i swoich rodzin, tymczasem dziś nie mamy nawet na chleb - mówią zgodnie strajkujący. Zapowiadają kontynuację protestu do momentu spełnienia ich postulatów. W innym wypadku nie wykluczają zaostrzenia form protestu z głodówką i blokadą międzynarodowej trasy nr 4 Kraków - Barwinek.
Mariusz Kamieniecki
"Nasz Dziennik" 2005-03-29
Autor: ab