Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Nie słowa, a czyny

Treść

Winnica to obraz ludu Bożego – tu dokonuje się zbawienie: Jezus oddaje życie za swój lud. Do winnicy zaproszeni są wszyscy – nie wszyscy jednak chcą z tego skorzystać. Rodzi się dziś pytanie: dlaczego pomimo pełnego miłości, miłosierdzia i szczerej troski Bożego zaproszenia tak łatwo przychodzi nam odpowiadać Mu „nie”? To zapewne tajemnica ludzkiej wolności, tak bardzo skłonnej do kontestacji wszystkiego, co od Niego pochodzi – zatrutej nieufnością i pychą, wsączonymi w serce i umysł w rajskim ogrodzie. Ale także znak słabej wiary. Wypowiadamy dużo słów, jeszcze więcej składamy deklaracji – gdy jednak nadchodzi moment weryfikacji, wycofujemy się, szukamy usprawiedliwień, wymówek.

Warto dobrze wsłuchać się w pełną goryczy przestrogę Jezusa skierowaną do tych, którzy gardzili Janem: „Patrzyliście na to, ale nawet później nie opamiętaliście się, żeby mu uwierzyć”. Bóg czeka, zaprasza, daje kolejne szanse. „Powiedz grzesznikom, że zawsze czekam na nich, wsłuchuję się w tętno ich serca, kiedy uderzy dla Mnie” – mówił do św. s. Faustyny podczas objawień Jezus. „Napisz, że przemawiam do nich przez wyrzuty sumienia, przez niepowodzenie i cierpienia, przez burze i pioruny, przemawiam przez głos Kościoła, a jeśli udaremnią wszystkie łaski moje, poczynam się gniewać na nich, zostawiając ich samym sobie i daję im, czego pragną” (Dzienniczek 1728). Na opamiętanie zawsze jest czas. Bo nie ze słów, a z czynów będziemy sądzeni.

ks. Paweł Siedlanowski
Nasz Dziennik, 27 września 2014

Autor: mj