Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Nie przyjmują odmowy

Treść

Na dzisiejszym posiedzeniu posłowie wybiorą skład komisji śledczej ds. PZU. Andrzej Lepper nadal jest wysuwany przez Samoobronę, mimo wcześniejszego wykluczenia jego kandydatury przez prezydium Sejmu. Zdaniem marszałka, klub Samoobrony "chce się bawić z całą resztą Sejmu".

Już raz prezydium Sejmu wykluczyło Leppera z listy kandydatów do komisji i dało Samoobronie czas na wyłonienie innego kandydata. Jednak klub ponownie desygnował Leppera. "Marszałek Sejmu Włodzimierz Cimoszewicz i Prezydium Sejmu dopuścili się manipulacji i nadużycia poprzez niedopuszczalne skreślenie posła Andrzeja Leppera z listy kandydatów, odmowę przekazania pisemnego uzasadnienia podjętej uchwały oraz ukrycie ewentualnych zastrzeżeń zgłoszonych przez niektóre kluby" - czytamy w uchwale Samoobrony. Według przedstawicieli klubu, kandydatura Leppera na członka komisji ds. PZU spełnia wymogi określone w ustawie o sejmowej komisji śledczej. Samoobrona zwraca uwagę, że "tryb postępowania marszałka i Prezydium Sejmu przypomina sąd kapturowy, wydawanie wyroków bez podawania przyczyny i bez uzasadnienia z bezprawnym ukrywaniem dokumentów i bezpodstawnym powoływaniem się na przepisy".
W związku z zaistniałą sytuacją prezydium Sejmu będzie musiało po raz kolejny zająć się kandydaturą Andrzeja Leppera. Marszałek Sejmu zapowiedział, że zwróci się do klubów zgłaszających zastrzeżenia do tej kandydatury - SdPl, PO i SLD - z pytaniem, czy je podtrzymują. Prezydium ma też rozważyć zmniejszenie liczby członków komisji bądź inny podział miejsc. Miejsce Samoobrony przypadłoby wówczas posłom niezrzeszonym.
Wybierana dzisiaj komisja będzie miała bardzo dużo pracy. Nowe wątki pojawiające się w mediach jednoznacznie wskazują, że podczas prywatyzacji PZU złamano prawo. Były szef Urzędu Ochrony Państwa Zbigniew Siemiątkowski powiedział wczoraj, że służby specjalne informowały rząd, iż Eureko przy zakupie pierwszej transzy akcji PZU posłużyło się pożyczonymi pieniędzmi. Jest to ewidentne złamanie umowy prywatyzacyjnej. Wynika więc z tego, że rację miał nie rząd, który straszył, że zapłacimy ogromną karę, jeśli nie zawrzemy ugody z inwestorem, a opozycja, która argumentowała, iż transakcję można łatwo podważyć. Informacje służb specjalnych pozwalają nie obawiać się werdyktu w sądzie arbitrażowym w sporze z Eureko, gdyż jednoznacznie wskazują, że firma złamała umowę.
Robert Popielewicz


"Nasz Dziennik" 2005-01-21

Autor: ab