Nie przewiduję rozłamu
Treść
Z wicemarszałkiem Sejmu Krzysztofem Putrą (PiS) rozmawia Wojciech Wybranowski
Panie Marszałku, dwóch wiceprezesów opuściło Prawo i Sprawiedliwość, wczoraj odszedł również Piotr Krzywicki. Nie obawia się Pan kolejnych odejść?
- Na pewno jest to dla nas przykre. W moim przekonaniu ci panowie postąpili nie do końca roztropnie. Natomiast myślę, że decyzja byłych wiceprezesów o wyjściu z PiS, podobnie jak decyzja pana Piotra Krzywickiego, nie zaowocuje rozłamem czy odejściami z naszego ugrupowania. To jest grupa osób, które były mocno związane relacjami koleżeńskimi, przyjacielskimi. Szanuję kolegów i ich decyzje, bo jest to wolny kraj i ludzie są wolni. Wolałbym jednak, by byli również wewnętrznie bardziej odpowiedzialni i rozważni. Chociaż nie mam takiego zwyczaju, by kogoś piętnować.
Po kongresie PiS miało przestać dusić się we własnym sosie, stać się ostrą opozycją. Zobaczymy to ugrupowanie w takiej roli już podczas przyszłotygodniowego posiedzenia Sejmu?
- Na pewno PiS będzie formacją bardzo wyrazistą i bardzo merytoryczną, choć nie taką opozycją, jaką była Platforma Obywatelska. My nie chcemy atakować na oślep, jak to robił Donald Tusk ze swoją ekipą. Zawsze po wyborach potrzebny jest pewien specjalny okres na pozbieranie się przegranych, w tym wypadku dla nas - chociaż ja zaliczam się do grona tych osób, które uważają, że dostaliśmy bardzo dobry wynik, zwiększając wyraźnie elektorat. Musimy dowartościować tych wszystkich, którzy uwierzyli w Prawo i Sprawiedliwość i głosowali na nas, musimy się jeszcze bardziej otworzyć. Ale musimy też realizować wszystkie te punkty programowe, które realizowaliśmy w koalicji, i te, których nie udało nam się zrealizować. Reasumując: chcemy być bardziej wyraziści, ale też bardziej otwarci.
Ale celem było również znalezienie sposobu na pozyskanie ludzi młodych i inteligencji. Tymczasem posłowie Ujazdowski i Zalewski, kojarzeni właśnie z takim "inteligenckim skrzydłem" PiS, opuścili to ugrupowanie...
- Na pewno mamy w PiS osoby, które mogą ich zastąpić i być łącznikiem z tymi środowiskami. To jest na przykład pan poseł Paweł Kowal czy pan poseł Jan Ołdakowski. To są ludzie wyraźnie związani ze światem kultury. Tak jak powiedziałem wcześniej, odejście byłych wiceprezesów z PiS jest dość przykre i bolesne, ale wyjdziemy z tego. Jestem przekonany, że przy dobrej, rozsądnej, dobrze zaplanowanej pracy będziemy jeszcze podnosili swój poziom działania w parlamencie i poza nim, czyli pracę w terenie, i jestem pewien, że za trzy-cztery miesiące będziemy wyraźnie odbijali się od tego dołka również w notowaniach. Minie miesiąc miodowy koalicji, zacznie mieć problemy z realizacją swoich obietnic wyborczych - bo tak zawsze jest, że na początku ludzie bardzo ufają, a później przychodzi twarda rzeczywistość i w tej sytuacji trochę inaczej już sytuują się ci, którzy rządzą, i ci, którzy są w opozycji. My musimy - co jest bardzo ważne - być mocną, ale bardzo rozumną opozycją.
W styczniu wiceprezes Adam Lipiński ma przedstawić raport komisji analizującej kampanię wyborczą i przyczyny porażki. Nie obawia się Pan, że wówczas może dojść do kolejnych podziałów w PiS? Dla części działaczy tego ugrupowania raport może okazać się zbyt krytyczny, dla innych zbyt łagodny...
- Nie! Rozsądek i roztropność nakazują, żeby na wszystko spojrzeć w sposób krytyczny, ale bez przesady. Trzeba zdiagnozować błędy i podjąć takie działania, które spowodują, że błędów nie będziemy popełniać w przyszłości. Natomiast nie mam co do tego żadnych wątpliwości, że Prawo i Sprawiedliwość będzie formacją bardzo zwartą i nie będzie nam ubywało posłów, a być może nawet zdarzy się, że będzie nam przybywać parlamentarzystów.
Muszę przyznać, Panie Marszałku, że zastanawia mnie tryb prac Sejmu w tej kadencji. Sięgam pamięcią do poprzednich dwóch lat i do okresu rządów SLD - Sejm zbierał się dwa, trzy razy w miesiącu i pracował po 3-4 dni. Teraz od 21 października do przyszłotygodniowego posiedzenia Sejm zwoływany był na 1-2 dni, a porządek obrad wyczerpywał się po kilku godzinach. Platforma nie ma projektów ustaw?
- Przede wszystkim Platforma nie ma jeszcze dobrze zorganizowanej pracy rządu, co widać bardzo wyraźnie. To, co PO obiecywała zrealizować w kampanii wyborczej, niekoniecznie ma odzwierciedlenie w faktach. Platforma nie ma projektów ustaw, nie ma pomysłów, to widać w każdej dziedzinie, a szczególnie w dziedzinie służby zdrowia. Co innego obietnice i słowa, a co innego twarda rzeczywistość rozwiązań ustawowych. Mało tego, dziwne jest, że pan marszałek Bronisław Komorowski blokuje nasze projekty ustaw. Zgłosiliśmy już ponad dziesięć projektów ustawodawczych i też one nie są wprowadzane pod obrady. To nie jest sytuacja dobra dla opozycji, ale nie zrażamy się tym. Na pewno będziemy mieli mnóstwo inicjatyw korzystnych dla zwykłych ludzi i mam nadzieję, że one nie będą blokowane.
Wśród projektów ustaw, jakie wpłynęły do laski marszałkowskiej, a nie trafiły pod obrady Sejmu, jest ustawa o swobodzie działalności gospodarczej autorstwa posłów PiS. A przecież Platforma tak zapewniała, że "przychyli nieba" przedsiębiorcom.
- Platforma nie ma pomysłów, dlatego moim zdaniem blokuje inne inicjatywy, ponieważ nie chce pokazać opinii publicznej, że "król jest nagi".
Dziękuję za rozmowę.
"Nasz Dziennik" 2007-12-14
Autor: wa