Nie pozwólmy sobą manipulować
Treść
Z doktorem José Luisem Orellą, wykładowcą historii i myśli na Wydziale Nauk o Człowieku i Środków Przekazu Uniwersytetu San Pablo - CEU w Madrycie, rozmawia Łukasz Sianożęcki
Większość państw europejskich zdecydowała się na ratyfikację traktatu lizbońskiego na drodze parlamentarnej. Podobnie sytuacja rysuje się w Hiszpanii. Jakie są nastroje panujące w społeczeństwie hiszpańskim odnośnie do takiej drogi ratyfikacji?
- W Hiszpanii panuje obecnie deficyt, jeśli chodzi o postawy obywatelskie w społeczeństwie. Wynika to z ogromnego wpływu mass mediów na obywateli, w których bezustannie promuje się Unię Europejską. Także większość partii politycznych wyraża ogromne, wręcz bezkrytyczne poparcie dla wszystkich unijnych projektów. Toteż traktat reformujący również cieszy się w społeczeństwie dużym poparciem.
Jak ocenia Pan ten dokument? Czy dostrzega Pan jakieś zagrożenia, które może za sobą nieść jego przyjęcie?
- Jasno widać, że traktat ude rza w suwerenność wielu europejskich państw i tym samym próbuje ją wyeliminować. Narzuca przy tym subiektywne kryteria w dziedzinie moralności, szerząc relatywizm. Ponadto wprowadza nadrzędność prawa europejskiego nad krajowym, które nie będzie kontrolowane przez żadne demokratyczne procedury. Ustanawia także urzędników, którzy będą mieć ogromne wpływy, a przy tym pozostaną poza wszelką kontrolą.
Jak - Pana zdaniem - rozwinie się sytuacja w Hiszpanii po podpisaniu traktatu przez wszystkie państwa Wspólnoty?
- Z pewnością nasili się proces sekularyzacji państwa, gdyż ten dokument to ułatwia. Tym samym będzie postępowała marginalizacja katolicyzmu. Sprowadzi się go tylko i wyłącznie do kwestii prywatnej i pozbawi możliwości swobodnego wyznawania swojej religii i wyrażania zgodnych z nią poglądów. To z kolei zwiększy liczbę postaw indywidualistycznych i będzie prowadziło do moralnego rozkładu społeczeństwa. A społeczeństwo takie, wyzbyte jakichkolwiek postaw obywatelskich, jest dużo łatwiejsze w kontrolowaniu i podatniejsze na wszelką manipulację.
A jaka przyszłość czeka całą Europę?
- Widzimy ruchy zmierzające do zatarcia suwerenności poszczególnych krajów. Próby wprowadzenia jednego i niekontrolowanego rządu oraz ukształtowanie społeczeństwa łatwo podatnego na wszelkie wpływy i manipulacje.
Jak wobec tego będzie wyglądała sytuacja katolików w takiej "nowej Europie"?
- Aktywni katolicy są w przeważającej liczbie krajów mniejszościami, jednak w ich rękach spoczywa obrona prawdy oraz godności człowieka i praw przysługujących mu z natury. Podobnie jak w przeszłości katolicyzm był głównym źródłem oporu wobec nazizmu czy komunizmu, tak i dziś katolicy powinni przewodzić w obronie wolności.
W jaki sposób to czynić? Jakie są sposoby obrony przed tak nachalnie narzucaną ideologią?
- Musimy przede wszystkim, jak powiedział Ojciec Święty Jan Paweł II, uczestniczyć w walce o kulturę. Działania w tej dziedzinie powinny być uzupełnione także działaniami społecznymi i polityką. Tylko wówczas będzie możliwe zbudowanie świadomego społeczeństwa obywatelskiego.
Jak Pan myśli, co się może stać, jeśli np. Irlandia czy Polska odrzucą traktat lizboński na drodze referendum?
- Myślę, że będzie to jasna demonstracja tego, iż to Unia Europejska musi nauczyć się dostosowywać swoje prawa do obywateli, a nie próbować modelować swoich obywateli względem prawa. Jeśli któreś z tych państw odrzuci traktat, będzie to ewidentne zwycięstwo podstawowych praw obywatelskich i demokracji.
Dziękuję za rozmowę.
"Nasz Dziennik" 2008-03-29
Autor: wa