Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Nie potrzeba żadnych oświadczeń

Treść

Rząd niemiecki wielokrotnie wskazywał, że nie popiera pozwów roszczeniowych wysiedlonych Niemców, przygotowanych przez tak zwane Powiernictwo Pruskie ani przez ich potomków, dlatego nie widzi potrzeby dodatkowych regulacji w tej sprawie - poinformowano nas w niemieckim urzędzie kanclerskim i Ministerstwie Spraw Zagranicznych. To odpowiedź Berlina na niedawną wypowiedź szefowej polskiej dyplomacji Anny Fotygi, która stwierdziła, że Warszawa zabiega o polsko-niemieckie oświadczenie rządowe mówiące o tym, że roszczenia własnościowe Niemców w stosunku do majątku na terytorium Polski nie mają podstaw ani w prawie międzynarodowym, ani niemieckim.



Rzecznik prasowy polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Robert Szaniawski potwierdził w rozmowie z "Naszym Dziennikiem", że Polska cały czas stara się o ustanowienie takiej polsko-niemieckiej deklaracji. - Polski i niemiecki rząd stoją na stanowisku, że we wzajemnych polsko-niemieckich stosunkach nie ma żadnych otwartych roszczeniowych kwestii. Obydwie strony to stanowisko wielokrotnie już powtarzały. Dodatkowo takie stanowisko było również potwierdzone przez odpowiednich rzeczoznawców - poinformowała nas Claudia Heser, rzecznik gabinetu Angeli Merkel. - Rząd niemiecki nie popiera pozwów roszczeniowych "wypędzonych" przygotowanych przez tak zwane Powiernictwo Pruskie, ani przez ich potomków. Jest to stanowisko, które nieprzerwanie reprezentuje nie tylko obecny, ale także reprezentował dawny rząd niemiecki - oświadczył rzecznik ministra spraw zagranicznych Franka W. Steinmeiera, Stefan Bredohl.
- Rząd niemiecki stoi na stanowisku, że w tej materii nie ma żadnych otwartych pytań. W związku z tym zbędne jest podpisywanie nowych regulacji traktatowych albo oświadczeń - dodał. Tyle oficjalnych oświadczeń, a rzeczywistość pozostaje jak zwykle bardzo odległa od politycznych deklaracji. Rząd niemiecki do tej pory nigdy wyraźnie nie potępił niemieckich roszczeń, twierdząc, co prawda, że ich nie popiera, ale w demokratycznym systemie nie ma możliwości zabronić osobom prywatnym składać pozwy o zwrot jakichkolwiek majątków. Tymczasem nawet Erika Steinbach (członek władz CDU), która teoretycznie odcinała się od działań Powiernictwa Pruskiego i Rudiego Pawelki, obecnie twierdzi, że kwestie majątków pozostawionych przez "wypędzonych" Niemców są ciągle sprawą otwartą.
Waldemar Maszewski, Hamburg

"Nasz Dziennik" 05.07.07

Autor: aw