Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Nie pomogą przy zabytkach

Treść

Przez dwa lata w regionie radomskim był prowadzony program "Bezrobotni dla zabytków". Ale nie zostanie on przedłużony, bo ministerstwo gospodarki uważa, że nie warto go finansować. Argumentuje, iż nikt z bezrobotnych nie dostał stałej pracy po zakończeniu programu. - Nie taki był cel naszych działań - odpowiadają przedstawiciele powiatowych urzędów pracy. - Chodziło o poprawienie estetyki zabytkowych obiektów.
Kilkadziesiąt osób co roku pracowało przy porządkowaniu zabytków w Radomiu, Iłży i Szydłowcu. Powiatowy Urząd Pracy w Szydłowcu skierował bezrobotnych w ramach robót publicznych, aby sprzątnęli i uporządkowali park wokół renesansowego zamku, posiadłości znanego rodu Szydłowieckich. Z kolei w Iłży sprzątano teren wokół baszty i fragmentów murów średniowiecznego zamku obronnego. To dzięki nim uczestnicy corocznych majowych turniejów rycerskich nie muszą wędrować po terenie dawnego zamku wśród rozbitych butelek i walających się papierów lub innych śmieci. Planowano nawet rozszerzenie programu na inne powiaty, ale teraz to będzie niemożliwe, bo prawdopodobnie ministerstwo gospodarki nie da pieniędzy na jego kontynuowanie.
- Resort tłumaczy, że program "Bezrobotni dla zabytków" był nieefektywną inicjatywą, bo nie powstało w jego wyniku żadne stałe miejsce pracy - mówi Józef Bakuła, dyrektor PUP w Radomiu. Ale jednocześnie zastrzega, że nie taki był cel programu; chodziło o uporządkowanie terenów i obiektów zabytkowych, a nie tworzenie nowych miejsc pracy.
To jednak zapewne nie przekona urzędników ministerialnych, choć kilka lat temu wypowiadali się o tym pomyśle wręcz entuzjastycznie. Pierwszym miejscem, gdzie zatrudniono bezrobotnych w ramach robót publicznych, były warszawskie Łazienki. Ponieważ projekt przyniósł spodziewane efekty, dyrekcja Łazienek zaraziła pomysłem inne powiaty na Mazowszu. Teraz wypada mieć nadzieję, że samorządy gminne, organizując roboty publiczne, będą też pamiętały o zabytkach.
Marek Kalita, Radom

Autor: ab