Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Nie odbierajcie nam Matki Polki!

Treść

Nie damy się zastraszyć - twierdzą lekarze z Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki i zapowiadają, że będą bronić swojego szpitala. W otwartym liście do społeczeństwa wyjaśniają sytuację finansową placówki i jej pozycję w regionie. Zapowiedź zamknięcia ośrodka uważają za sąd kapturowy i zemstę za strajk. Deklarują, że są w stanie zaostrzyć swój strajk np. przez masowe rozpoczęcie głodówki. Tymczasem resort zdrowia odpiera zarzuty i stwierdza, że decyzja o likwidacji rozważana była już dawno, a strajk lekarzy tylko pogłębił zapaść placówki.



W liście otwartym do ministra zdrowia lekarze z łódzkiego Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki napisali, że ich strajk nie ma wpływu na kondycję szpitala, dlatego decyzja o likwidacji placówki jest straszeniem całego środowiska lekarskiego w Polsce. Jak twierdzi dr Marek Nadolski, szef OZZL w szpitalu, dług ICZMP narastał od wielu lat. - Ani dyrekcja, ani ministerstwo nic w tej sprawie nie robili. Nagła decyzja włączenia Instytutu do Uniwersytetu Medycznego jest dla nas niezrozumiała - stwierdził Nadolski.
Zdaniem protestujących lekarzy, fuzja planowana była już od dwóch lat i nie mogła być zrealizowana z powodu zadłużenia szpitala, które teraz wynosi ponad 100 mln złotych. Podczas wczorajszej konferencji lekarze z ICZMP odczytali list otwarty. - Jesteśmy oburzeni wypowiedziami ministra zdrowia sugerującymi, że działania lekarzy są przyczyną likwidacji Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki. Chcemy jasno powiedzieć, nasz strajk nie ma żadnego wpływu na kondycję szpitala. Wręcz przeciwnie, kolejny raz alarmujemy, że sytuacja jest fatalna. Decyzję ministerstwa traktujemy jako działanie mające zastraszyć środowisko lekarskie w całej Polsce. Dlatego deklarujemy, że nie ugniemy się w naszych oczekiwaniach i postulatach - napisali medycy. W swoim piśmie lekarze pytają także: Dlaczego organ założycielski, czyli Ministerstwo Zdrowia, przez lata akceptował pogarszającą się sytuację szpitala? - W ICZMP wykonuje się wysoko specjalistyczne procedury. Tu znajduje się m.in. jedyny w Polsce oddział kardiochirurgii dziecięcej, oddział chirurgii noworodka oraz pediatryczna stacja dializ. Takiej placówki nie powinno się likwidować - przekonują w liście lekarze.
Z kolei Marek Nadolski podkreślił, że Zbigniew Religa nie zgłosił oficjalnych zastrzeżeń do działalności tej placówki, widząc jednocześnie jej powolne zadłużanie. Lekarze z ICZMP chcą rozmawiać z ministerstwem. Grożą zaostrzeniem protestu, choć o jego formie jeszcze nie zdecydowali.
Tymczasem resort zdrowia odpiera zarzuty. Twierdzi, że nie żadna zemsta i sąd kapturowy, tylko kwestie ekonomiczne przesądziły o zlikwidowaniu placówki. - Ten szpital od wielu miesięcy robi wszystko, by ani sam sobie nie pomóc, ani nie pomóc Ministerstwu Zdrowia - powiedział wiceminister Bolesław Piecha. Według zapowiedzi resortu zdrowia, Instytut ma być zlikwidowany, a budynki i majątek przekazane łódzkiemu Uniwersytetowi Medycznemu. W miejscu Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki ma powstać siódmy kliniczny szpital uniwersytecki o podobnej, ale nieidentycznej strukturze. Dyrektor Instytutu Przemysław Oszukowski mówi, że jeszcze nie wiadomo, jaka część pracowników znajdzie zatrudnienie w nowej placówce. Zdaniem prorektora Uniwersytetu Medycznego prof. Adama Dzikiego, kształt nowej jednostki i jej funkcje ustali dopiero specjalna komisja. Niewykluczone, że gotowe już projekty zostaną zmienione. - Prace nad połączeniem obu instytucji trwają od dawna, dlatego jesteśmy zaskoczeni nagłością decyzji - stwierdził prof. Dziki. Z kolei według ministerstwa, likwidacja placówki jest koniecznością, ponieważ z powodu strajku i niewypełniania dokumentacji dla funduszu zdrowia szpital nie ma już pieniędzy na leki, środki higieny i pensje dla pracowników.
W Łodzi nikt nie chce wskazywać, które kliniki będą zamknięte. - Wkrótce zacznie prace komisja likwidacyjna - mówi rzecznik Ministerstwa Zdrowia Paweł Trzciński. - Ona o wszystkim zdecyduje. Ale wiadomo, że w Łodzi jest za dużo łóżek ginekologiczno-położniczych, i to one będą likwidowane. Zostaną oddziały, których nie można zastąpić. Na przykład kardiochirurgia dziecięca czy ośrodek terapii płodowej - dodaje. Lekarze są przerażeni, że mogą stracić pracę, ale nie przerywają strajku.
Minister zdrowia Zbigniew Religa powiedział kilka dni temu, że ośrodek to "moloch z lat 70.", zupełnie niedostosowany do obecnych potrzeb. Instytut Centrum Zdrowia Matki Polki jest jednym z największych ośrodków medycznych w Polsce. Składa się z dwóch głównych części: ginekologiczno-położniczej oraz pediatrycznej. W szpitalu protest głodowy prowadzi obecnie dziesięciu lekarzy, kilkudziesięciu jest na zwolnieniach lekarskich.
Anna Skopinska
"Nasz Dziennik" 2007-07-20

Autor: wa