Nie możemy milczeć
Treść
Z ks. Waldemarem Cisłą, dyrektorem polskiej sekcji organizacji Pomoc Kościołowi w Potrzebie, rozmawia Maria Popielewicz
Jak zmieniła się sytuacja chrześcijan na świecie w porównaniu z poprzednim raportem o prześladowaniach chrześcijan w latach 2007-2008?
- W tegorocznym orędziu na Światowy Dzień Pokoju Ojciec Święty Benedykt XVI wyraźnie powiedział, że chrześcijanie są obecnie najbardziej prześladowaną grupą religijną na świecie. Potwierdza to nasz raport: niestety, nie zauważamy generalnej poprawy sytuacji chrześcijan na świecie, choć geografia prześladowań się zmienia. Obecnie nasz wzrok skierowany jest na Irak, gdzie chrześcijanie są zastraszani, gdzie doszło do zamachu na świątynie w Bagdadzie, na Egipt, gdzie dochodzi do nowej eskalacji przemocy wobec wyznawców Chrystusa i wreszcie na Sudan, który napawa nas ogromnym niepokojem, dlatego przez cały obecny rok będziemy szczególnie zwracać uwagę na sytuację chrześcijan w tym kraju. W wyniku ostatniej wojny domowej zginęło tam prawie 2 miliony osób, miliony ludzi pozbawionych jest dachu nad głową. Widać więc niestety po tym najnowszym raporcie, że sytuacja chrześcijan się nie polepszyła, w wielu miejscach świata jest ciągle dramatyczna.
Gdzie jeszcze należy szukać źródeł przemocy wobec chrześcijan?
- W naszym raporcie wymienia my 5 głównych źródeł prześladowania chrześcijan. Są to: islam wojujący, radykalny hinduizm (w Indiach, Nepalu), radykalny buddyzm - przykład to Buthan, reżimy totalitarne - komunistyczne - Chiny, Erytrea, Korea Północna, Kuba, Wietnam, Laos, reżimy autorytarne - nie wszystkie są komunistyczne, mamy przykłady takich reżimów w Afryce, tu trzeba też wymienić Białoruś, Kubę, Myanmar, Tadżykistan, Wenezuelę czy Zimbabwe.
Czy Polacy chętniej się włączają w pomoc chrześcijanom prześladowanym?
- Tak, oczywiście. Warto przypomnieć, że to właśnie "Nasz Dziennik" jako pierwszy nagłośnił ten temat. Trzeba zwrócić uwagę, że przy pierwszym raporcie, który wydawaliśmy kilka lat temu, były tylko "Nasz Dziennik" i "Gość Niedzielny", a teraz ten temat już także obecny w innych mediach. Sam fakt, że zaczyna się więcej pisać i mówić o prześladowaniach chrześcijan na świecie pozwala dotrzeć do świadomości większej liczby osób i do świadomości polityków, którzy mogą w sprawie obrony chrześcijan więcej zdziałać. Zwiększa się także pomoc materialna dla prześladowanego Kościoła, w 2010 roku nasze wpływy z ofiar były 40 proc. większe niż w roku 2009. Ludzie mają otwarte serca dla cierpiących chrześcijan. Choć nie jesteśmy krajem najbogatszym, Polacy wykazują duże zrozumienie dla tych, którzy są jeszcze ubożsi.
Dziękuję za rozmowę.
Nasz Dziennik 2011-01-28
Autor: au