Nie ma dymisji prowokatorki
Treść
Premier Marek Belka, po wczorajszej telefonicznej rozmowie z Magdaleną Środą, nie odwołał jej ze stanowiska pełnomocnika rządu ds. równego statusu kobiet i mężczyzn. Zdaniem opozycji, decyzja premiera daje zielone światło działaniom dyskryminującym Kościół katolicki i pokazuje, że pogrążająca się w aferach lewica będzie starała się oprzeć na najbardziej radykalnym antykatolickim elektoracie.
Obraza Polaków, kompromitacja na arenie międzynarodowej - to najczęstsze oceny słów pełnomocnik rządu ds. równego statusu kobiet i mężczyzn. Skandaliczna wypowiedź Magdaleny Środy podczas międzynarodowej konferencji w Sztokholmie, w której obarczyła ona Kościół katolicki współodpowiedzialnością za przemoc wobec kobiet, wywołała burzę. Po powrocie do kraju Środa podtrzymała swoje stanowisko.
- O ile katolicyzm jest fundamentem dla pewnej trwałej w Polsce struktury rodziny i jeśli z tej struktury rodziny, podległej roli rodziny wynika przemoc, no to w pewnym sensie katolicyzm, który buduje tę rodzinę, jest z tą przemocą jakoś związany - "tłumaczyła".
Odwołania Środy domagały się cała opozycja i liczne środowiska społeczne. Senator Kazimierz Jaworski (niezrzeszony) złożył u prokuratora generalnego zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. - Wypowiedź Środy obraża moje uczucia religijne - wskazywał Jaworski.
Murem za rządowym pełnomocnikiem stanęła lewica. Według organizacji prorodzinnych i partii opozycyjnych, powód jest oczywisty: przysłonić liczne skandale wokół lewicy ideologiczną wrzawą.
- Klub Senatorski LPR złożył wniosek o odwołanie Środy jeszcze przed jej wypowiedzią w Sztokholmie, co było związane z wulgarną akcją billboardową skierowaną do młodzieży, nad którą Środa objęła patronat wraz z przedstawicielami przemysłu erotycznego i pornograficznego. Teraz do swych różnych skandalicznych działań Środa dołożyła jawną dyskryminację Kościoła katolickiego na forum międzynarodowym. Jeśli pomimo tego premier jej nie zdymisjonował, oznacza to, że elektorat lewicowy chce się trzymać swoich najbardziej radykalnych antykościelnych skrzydeł - mówi senator Adam Biela (KP LPR).
- Premier, który próbuje stwarzać pozory niezależności, w ważnych krytycznych momentach kieruje się stanowiskiem SLD. Stanowisko premiera traktuję jako wyraźne echo stanowiska Krzysztofa Janika. Przypomnijmy, że za niefortunną wypowiedź na temat zdrowia zdymisjonowano ostatnio wiceministra zdrowia, choć miała zupełnie inny ciężar niż słowa Środy, które są policzkiem dla całego Kościoła - tak decyzję premiera komentuje poseł Tadeusz Cymański (PiS).
- Pani Środa pewnie bardziej ważyłaby słowa, gdyby nie czuła znaczącego poparcia partyjnego zaplecza: wicepremier Jarugi-Nowackiej, wicemarszałka Senatu Jarzembowskiego itd. To zapowiada dalsze działania, gdyż lewica sięga do rezerw homoseksualnych, feministycznych i elektoratu wrogiego Kościołowi - dodaje poseł Tadeusz Cymański.
Zdaniem senatora Bieli, w obliczu ideologicznej ofensywy lewicy katolicy muszą rozpocząć bardziej zdecydowane protesty. - Bez ich szerokiego wsparcia opozycja parlamentarna jest bezradna, co grozi demoralizacją na szeroką skalę, wymierzoną przede wszystkim w młodzież - mówi Biela.
To Środa wspiera przemoc wobec kobiet
Specjalną konferencję poświęconą bezpardonowemu atakowi Środy na Kościół katolicki i rodzinę zwołały wczoraj Polska Federacja Ruchów Obrony Życia i Forum Kobiet Polskich.
- Pani Środa obarczyła Kościół katolicki odpowiedzialnością za przemoc w rodzinie, w swoich wypowiedziach opowiedziała się również za osłabieniem polskiej rodziny. Te wypowiedzi są obraźliwe dla wiernych, którzy starają się w swoim życiu kierować nauką Kościoła. Słowa minister są przejawem nietolerancji i ideologicznego zacietrzewienia. Wzory tego typu ataków można odnaleźć w czasach komunistycznych - wskazuje Mariusz Dzierżawski z PFROŻ.
- Nie dziwi nas to, że ktoś może takie poglądy prezentować. Dziwne jest to, że taka osoba może piastować stanowisko rządowe - wskazują przedstawicielki FKP.
- Pani Środa tropi przyczyny przemocy w rodzinie, a nie dostrzega tego, że jedną z głównych przyczyn przemocy w rodzinie jest tzw. aborcja, która w latach PRL-u dotknęła tysiące rodzin. Zabicie najsłabszego członka rodziny wpływa w sposób zasadniczy na pogorszenie relacji między pozostałymi członkami. Tak naprawdę minister Środa i jej środowisko domagające się legalizacji tzw. aborcji działają na rzecz przemocy w rodzinie - wskazują członkowie PFROŻ.
Związek między przemocą w rodzinie, zaniedbaniem a decyzjami o poczęciu dziecka potwierdzają badania.
- Zależność ta nie działa w drugą stronę, to znaczy tzw. aborcja nie prowadzi do zmniejszenia przemocy, np. w rodzinach patologicznych. Jest odwrotnie - zauważył Marek Gajowy, psycholog z warszawskiego Instytutu Psychiatrii i Neurologii, w trakcie międzynarodowej konferencji "Aborcja - przyczyny, następstwa, terapia", która odbyła się w czerwcu br. w Warszawie.
Zdaniem o. Andrzeja Rębacza, dyrektora Krajowego Ośrodka Duszpasterstwa Rodzin, chrześcijaństwo atakują ci, którzy go nie rozumieją.
- Kościół naucza miłości wymagającej. Przygotowanie do życia w rodzinie, do małżeństwa, wychowawcza rola rodziny - na to wszystko zwraca uwagę Kościół. Rodziny katolickie na przestrzeni naszej historii wydały wielu wspaniałych patriotów, świętych. Nie można mówić, że rodzina katolicka wydaje psychopatów - mówi o. Rębacz. Wskazuje, że widocznym znakiem troski polskiego Kościoła o rodzinę i człowieka są: rozwinięte duszpasterstwo rodzin, kilkanaście katolickich ośrodków opiekuńczo-adopcyjnych, kilkadziesiąt domów samotnej matki, które żadnej kobiecie nie odmówią pomocy.
Jak podkreśla duchowny, trwając przy nierozerwalności małżeństwa, Kościół ma na celu przede wszystkim perspektywę wieczności i zbawienia, ale tu, po drodze - w tym świecie - Kościół walczy w ten sposób o szczęśliwe rodziny i szczęśliwych ludzi. Proponując inne rozwiązania, generuje się patologię.
Beata Andrzejewska
"Nasz Dziennik" 2004-12-14
Autor: kl