Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Nie chodzi tu o rentowność

Treść

Z Rainderem Steenblockiem, posłem do Bundestagu z partii Zielonych, rozmawia Wojciech Kobryń

Co oznacza Nord Stream dla Morza Bałtyckiego?
- Morze Bałtyckie jest bardzo unikalnym i jednocześnie wrażliwym ekosystemem morskim. Nie tylko jest domem bogatych poziomów bioróżnorodności oraz dzikiej fauny i flory, ale również podtrzymuje życie i gospodarkę milionów ludzi w dziewięciu nadmorskich krajach. Gazociąg Nord Stream jest jednym z wielu zagrożeń dla Morza Bałtyckiego. Z naszego punktu widzenia, ryzyko tego projektu dla środowiska jest niezwykle wysokie. Rurociąg oznacza 2 miliony ton stali i betonu. Rury około 120 cm grubości mają być umieszczone 3 metry poniżej dna morskiego; wykopy o szerokości 15 metrów będą drążone przez piasek i skały. Punktami krytycznymi są tutaj: niszczenie skał, które są siedliskiem żywych organizmów, zagrożenie dla bezpieczeństwa żeglugi (kotwice) i kilkaset tysięcy ton broni chemicznej, bomb i granatów pozostałych na dnie Bałtyku z pierwszej i drugiej wojny światowej. Planowana trasa biegnie również przez Greifswald Lagoon, chroniony obszar UE.
Przy podejmowaniu decyzji o budowie gazociągu po dnie Morza Bałtyckiego strategia korporacji była ważniejsza niż rentowność projektu. Gazociąg ten jest dwa razy droższy niż lądowy o tej samej długości. Projekt zwiększa pole manewru rosyjskiego Gazpromu, redukując wykorzystanie gazociągów lądowych. W ciągu kilku lat przez nowy rurociąg zmniejszy się wpływ ekonomiczny takich krajów tranzytowych jak Ukraina, Słowacja, Czechy, Białoruś i Polska, a to może doprowadzić do poważnych napięć w Europie.

Istnieją jeszcze szanse na zablokowanie tego projektu?
- Projekt rurociągu napotkał międzynarodową krytykę Polski, Szwecji i krajów bałtyckich oraz wielu organizacji ekologicznych. Jest również wiele organizacji pozarządowych w Niemczech, które pracują z nami ramię w ramię, walcząc przeciwko temu projektowi. Rurociąg przez Morze Bałtyckie jest priorytetowym projektem energetycznym UE. Komisarz Komisji Europejskiej ds. energii potwierdza zaangażowanie Unii w budowę rurociągu, podając, że "UE nadal zdecydowanie wspiera rurociągi Nord Stream jako dodatkowe źródło dostaw gazu z Rosji". Jednak przeciwnicy tej inwestycji są zdania, że gazociąg pozwoli Rosji ominąć państwa tranzytowe. Istnieją obawy, iż inwestycja ta w późniejszym okresie posłuży Rosji do wywierania nacisków tak jak w przypadku Ukrainy zarówno w styczniu 2006 r., jak i styczniu 2009 roku.
Ja potępiam projekt Nord Stream ze strony ekologicznej, finansowej i politycznej.

Jaką alternatywę widzi Pan dla Nord Stream?
- Wyzwaniem XXI wieku będzie zastąpienie drogich paliw kopalnych lepszą izolacją budynków, bardziej wydajnymi urządzeniami elektrycznymi i źródłami odnawialnymi. Biogaz i gaz płynny są elementami energetycznej strategii, które można zaakceptować, w przeciwieństwie do planowanego rurociągu na dnie morza. Płynny gaz ziemny również zyskuje na popularności na całym świecie, a jego rynek rośnie w tempie 8 procent rocznie. Zaletą gazu płynnego jest jego elastyczność, dlatego może być przewożony w cysternie na długich dystansach, niezależnie od rurociągów. To pozwoliłoby na udostępnienie rezerw gazu dla niemieckich i europejskich konsumentów.

Dziękuję za rozmowę.
"Nasz Dziennik" 2009-02-10

Autor: wa