Nie chcemy kształcić na bezrobotnych
Treść
Zarysy kompleksowej reformy szkolnictwa zawodowego przygotowało Ministerstwo Edukacji Narodowej. Jest to m.in. odpowiedź na sygnały, że w sytuacji zapotrzebowania na fachowców absolwenci wielu placówek kształcenia zawodowego to... nowi bezrobotni. Tym razem pieniądze nie stanowią problemu - do 2013 r. do zagospodarowania na ten cel będzie pula co najmniej 800 mln euro. MEN planuje doprowadzić do zacieśnienia współpracy między szkołą, lokalnym samorządem i przedsiębiorcami; chce, aby uczniowie szkół zawodowych mogli uczęszczać na zajęcia pozalekcyjne, mieli łatwy dostęp do poradnictwa zawodowego (w tym on-line) i otrzymywali dofinansowanie do podręczników. - Już drugi raz taka sposobność się nie nadarzy. Nie spodziewam się, by z Europejskiego Funduszu Społecznego kiedykolwiek można było pozyskać większe środki na ten cel niż teraz - zaznacza w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" wiceminister edukacji Sylwia Sysko-Romańczuk. Aby przełamać stereotypowe postrzeganie szkolnictwa zawodowego, resort zamierza przeprowadzić kampanię społeczną promującą etos pracy.
- Nie można kształcić bezrobotnych, bo potem tego bezrobotnego trzeba znowu kształcić dodatkowo na różnego rodzaju kursach dla bezrobotnych. Chodzi o to, żeby kształcenie zawodowe było ukierunkowane z uwzględnieniem możliwości i potrzeb danego terenu - uważa poseł Maria T. Nowak (PiS), zastępca przewodniczącego sejmowej Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży. Jak stwierdza, trzeba wesprzeć rozwój tego szkolnictwa ze względu na to, że już dziś - w okresie wzrostu gospodarczego - obserwujemy brak kadry technicznej i inżynieryjnej. - To, że mamy w tej chwili słabo rozwinięte szkolnictwo zawodowe, powoduje, iż mamy też małe zainteresowanie studiami technicznymi. W tej chwili brak jest kadry inżynieryjnej w wielu gałęziach przemysłu - podkreśla. Można wszakże zaobserwować pewien nowy trend - np. na Śląsku, skąd wiceprzewodnicząca pochodzi, trudniej dziś dostać się do szkół zawodowych niż do liceów.
Jak wskazuje Maria Nowak, często po ukończeniu liceum profilowanego absolwent nie jest dobrze przygotowany ani by zdać maturę, ani by pracować w wyuczonym zawodzie. W jej opinii, system powinien tak funkcjonować, by uczniowie zasadniczych szkół zawodowych po zdobyciu dobrego zawodowego wykształcenia mogli kontynuować naukę, łącznie ze studiami.
Szanse na pozytywne zmiany w szkolnictwie zawodowym - jak zaznacza poseł Nowak - nie dokonają się jednak bez pieniędzy i działań - tak ministerialnych, jak i na poziomie lokalnym.
Sŕ na to Ęrodki
A środki na kształcenie zawodowe w najbliższych latach będą - zapewnia Ministerstwo Edukacji Narodowej. - Potrzeby szkolnictwa zawodowego są o tyle istotne, że od 2000 r., kiedy to rozpoczęto wdrażanie reformy systemu oświaty, właściwie najwięcej zmian dotyczyło szkolnictwa ogólnego. Szkolnictwo zawodowe zostało zaś zmarginalizowane w decyzjach - podkreśla w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" wiceminister edukacji Sylwia Sysko-Romańczuk.
- W pakiecie dla szkół zawodowych są przewidziane środki na takie inicjatywy, jak współpraca między przedsiębiorcą, szkołą i lokalnym samorządem, ale również na tzw. zajęcia pozalekcyjne, które będzie można organizować w szkołach zawodowych, a nie tylko w ogólnokształcących - wyjaśnia wiceminister Sylwia Sysko-Romańczuk. Uczniowie mają też uzyskać łatwiejszy dostęp do doradców zawodowych (w tym świadczących pomoc on-line) oraz dofinansowanie do podręczników. Przełamaniu stereotypów na temat szkolnictwa zawodowego ma zaś służyć kampania społeczna promująca etos pracy.
Dyrektor Departamentu Funduszy Strukturalnych w MEN Maria Branecka zaznacza, że na kształcenie zawodowe w latach 2007-2013 przeznaczono około 800 mln euro w priorytecie 9, natomiast w priorytecie
3 w wielu działaniach również pojawia się problematyka kształcenia zawodowego, m.in. przegląd wszystkich podstaw programowych, konkurs na innowacyjne programy nauczania dla kształcenia zawodowego, a także konkurs na projekty doskonalenia zawodowego nauczycieli realizowane wspólnie z pracodawcami. - Naszym fundamentalnym zadaniem jest opracowanie krajowych ram kwalifikacji i krajowego systemu kwalifikacji, gdzie będą m.in. opisane wszystkie kompetencje odpowiadające poszczególnym zawodom - informuje dyrektor Branecka. System kwalifikacji - zaznaczając duży nakład pracy - mógłby zacząć funkcjonować około roku 2013. Proces ten będzie się odbywał w sposób sukcesywny, zgodnie z Europejskimi Ramami Kwalifikacji, co ułatwi porównywalność i uznawanie przygotowania zawodowego polskich pracowników w innych krajach. Przewidziano także środki na poradnictwo zawodowe. - Chcemy uruchomić poradnictwo on-line na portalu edukacyjnym. Z kolei w części regionalnej zaplanowano środki na poradnictwo adresowane bezpośrednio do ucznia - mówi dyrektor Branecka.
Przezwyciężyć zaszłości
"Nasz Dziennik" 2007-06-30
Autor: wa