Nie było żadnej trucizny
Treść
Jesienią 2004 roku kandydat na prezydenta Ukrainy Wiktor Juszczenko nie został otruty - oświadczył w wywiadzie dla finansowanego przez Kongres USA Radia Swoboda deputowany do parlamentu ukraińskiego z ramienia proprezydenckiej frakcji Nasza Ukraina - Ludowa Samoobrona Dawid Żwanija.
Był on podczas wyborów i "pomarańczowej rewolucji" jednym z nabliższych kolegów przyszłego prezydenta. Jako jeden z decydentów sztabu wyborczego Juszczenki Żwanija został wtajemniczony w sprawę domniemanego otrucia kandydata na głowę państwa. - Uważam, że Juszczenko nie został otruty. Po pierwsze, gdyby to uczyniły służby specjalne, to zabrałyby się do tego w sposób bardziej profesjonalny. Po co truć człowieka tylko po to, aby pozostały jedynie ślady na jego twarzy? To nie miałoby żadnego sensu - stwierdził deputowany.
Jego zdaniem, oświadczenie o otruciu Juszczenki nastąpiło pod presją pewnej grupy ludzi z jego sztabu wyborczego. Żwanija dodał, że sprawa z otruciem Juszczenki była błędem w kampanii wyborczej. - Z tego powodu dochodziło do konfliktów. Ostro występowałem przeciwko temu i wysyłałem protesty do wszystkich sztabów Naszej Ukrainy, aby nie reagowały na oświadczenia pewnych członków sztabu Juszczenki [iż Juszczenko był otruty przez specsłużby]. Ale niestety pewne kręgi wymogły na Juszczence zeznanie, że został otruty - tłumaczył dawny kolega obecnego prezydenta Ukrainy. Wygląda na to, że ukraińska demokracja ujawniła swoje kolejne ciemne oblicze.
Eugeniusz Tuzow-Lubański, Kijów
"Nasz Dziennik" 2008-06-03
Autor: wa